Ubrałam się w moją sukienkę, nałożyłam kremowe buty na platformie i na obcasie. Przyglądałam się w lustrze, wtedy mój telefon zaczął dzwonić...
____________________________
Odebrałam.
- Tak? - zapytałam.
- Wszystkiego najlepszego kochana ! Życzenia do Polskich Beliebers. - usłyszałam w słuchawce.
- Dziękuję, miło mi. - odpowiedziałam.
- Pozdrów Justin'a.
- Dobrze. - wtedy się rozłączyły.
Co chwilę zaraz dostawałam sms-y. Skąd wiedziały, że mam dziś urodziny? No tak dodałam wpis na TT, ale obserwuje mnie około4800 osób.. Postanowiłam szybko wejść na TT, zalogowałam się, a tam wpis Justin'a ' Moja księżniczka obchodzi dziś urodziny! Wszystkiego najlepszego ! ' Po chwili zauważyłam, że zamieścił mój numer, ale po chwili już go nie było. Miałam około 100 wiadomości na TT, około 200 wpisów i ciągle dochodziły nowe. Ale przyznam, że miło mi się zrobiło. Wylogowałam się i odłożyłam telefon do małej torebki. Wyszłam z pokoju, na dole czekali na mnie rodzice, brat i Justin.
- Jak ślicznie. - mówili chórem.
- No dobra, dobra. - zaśmiałam się, po czym poczułam ciepłe ręce na mojej tali.
- Chodźcie, bo trzeba będzie gości powitać. - zaproponował tata.
- To niech państwo już jadą, a my z Mają zaraz dojedziemy. - popatrzył na moich rodziców Justin.
- Dobrze. - odparła mama i wyszli z domu, wraz z moim bratem.
- Co tam wymyśliłeś? - przegryzłam wargę, poprawiając mu krawat.
- Chciałem coś Ci wręczyć, ale nie tak publicznie.
- Na prawdę nie musiałeś. - uśmiechnęłam się.
- To dla Ciebie. - wyciągnął zza pleców duże pudełeczko.
- Dziękuję. - przytuliłam go mocno i pocałowałam.
Wzięłam pudełeczko, otworzyłam, był to łańcuszek z jedną połową serca, a na nim wygrawerowana literka J.
- Gdzie masz drugą połowę? - zaśmiałam się.
- Tu. - wyjął kluczyki od samochodu.
- Dziękuję. - podałam mu łańcuszek, aby mi zapiął.
Pudełeczko zostawiłam na stole w kuchni. Wyszliśmy z domu, zamknęłam drzwi i wsiedliśmy do samochodu. Impreza była w restauracji, nie daleko mojego domu. Po chwili byliśmy na miejscu. Wysiedliśmy z auta, weszliśmy do środka, nie było za wiele osób. Stanęłam z mamą przy drzwiach, aby witać gości. Tato z Justinem i Kacper poszli do samochodów, aby wypakować prezenty. Zaczęli pojawiać się zaproszeni goście, rodzina i znajomi. Po chwili poczułam, że ktoś mnie szturcha, była to Karolina.
- Nie strasz mnie ! - zaśmiałyśmy się.
- Ponoć są wyniki matur ! - poinformowała mnie.
- Uu, coś czuje, że oblałam wszystko..
- Nie Ty jedyna. - zaśmiałyśmy się.
Goście wypełnili salę, która wcześniej była pusta. Odśpiewali mi sto lat, a potem niestety ..... musiałam zostać bita 18-ście razy pasem po tyłku.. Na początku dostałam od rodziców, od brata, od Justina, bliskiej rodziny i przyjaciół. Następnie zaczęło się dawanie prezentów. Dostawałam dużo miśków, dużo kasy, słodkości, ogólnie prezenty były przeróżne. Widziałam, że zbliża się do mnie mój tata i mama. Dali mi dużą torbę, zajrzałam i zobaczyłam tam jakąś dużą kartkę, nie chciałam teraz jej otwierać. Za moimi rodzicami stał Justin, miał chyba z trzy torby. Dał mi je.
- Kochanie, to dla Ciebie. Życzę Ci, abyś zdała maturę, dostała się na dobre studia, abyś spełniała marzenia i na zawsze ze mną była. - i tu złożył na moich ustach namiętny pocałunek.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się i mocno go przytuliłam.
Zdałam sobie sprawę, że mam cholerne szczęście, że go mam. Potem wszyscy zasiedli do stołów, również ja i Justin.
- Majka, wyjedziesz .... - nie dałam mu dokończyć.
- Co ? Jestem za młoda na małżeństwo ! - po chwili oboje wybuchliśmy śmiechem.
- Maju, nie o to mi chodziło. Chciałem spytać, czy wyszłabyś ze mną na zewnątrz. - popatrzył na mnie.
- Dobrze, chodźmy. - wyszliśmy na zewnątrz.
- Zamknij oczy.
Zamknęłam, po chwili słyszałam jakieś kroki, nie tylko Justina.
- Skarbie, otwórz oczy.
Otworzyłam i zobaczyłam .... Pattie, Jeremy'ego, Jazmyn, Jaxona i Chrisa.
- Niespodzianka ! - krzyknęli chórem.
- Justin, wariacie ! - zaśmiałam się.
Zaczęłam wszystkich po kolei przytulać, Jazmyn wręczyła mi prezent od wszystkich, a ja ją mocno ucałowałam.
- Bawiłam się dziś z czarodziejką w samolocie ! - krzyknęła podekscytowana Jazmyn.
- Jaką czarodziejką ? - spytałam.
- Z Alex Russo. - uśmiechnęła się.
I tu było po moim humorze. Po chwili zza ściany wyszła Selena.
- Cześć, cześć Justin. - jej spojrzenie na mnie... uhrr.
- Cześć. - odpowiedział Justin, nawet zauważyłam jego lekki uśmiech.
- Możemy pogadać? - podeszła do niego bliżej.
- Jasne. Idźcie do środka. - spojrzał na mnie Jus.
- A co masz przede mną jakieś tajemnice? - spojrzałam na niego, a Jazmyn którą trzymałam na rękach bawiła się moimi kolczykami.
- Skarbie, skąd. - zaczął się tłumaczyć.
- To może ja zostanę ? - rzuciłam niemiłe spojrzenie Sel.
- No... dobrze. - spojrzał na mnie.
- Ale ja chcę porozmawiać z nim sam na sam.. - wtrąciła się Selena.
Nic nie powiedziałam, tylko weszłam do środka. Usiadłam na swoim miejscu, na miejscu Justina posadziłam małą, poprosiłam obsługę, aby dała czyste naczynia dla Jazmyn.
- Jesteś głodna? - spytałam.
- Nie. - siedziała na dużym krześle i machała nóżkami.
- Na pewno?
- Tak. A co Justin robi z Seleną? - spojrzałam na nich.
- Rozmawiają.
Goście zaczęli tańczyć, bawić, wódka już się lała, a oni dalej rozmawiali. Podeszła do mnie Pattie.
- Przepraszam.
- Za co ? - wstałam z krzesła.
- Za Selenę, Jazmyn chciała, aby z nami leciała, po za tym Selena chciała zobaczyć się z Justinem.
- Nic się nie stało, wszystko jest dobrze. - uśmiechnęłam się.
- Majka, chodź tańczyć ! - Jazmyn ciągnęła mnie za rękę.
- Chodź mała. - wzięłam ją na ręce i poszłyśmy na parkiet.
Szalałyśmy, śmiałyśmy się, potem dołączyła do nas Karolina, dobrze się bawiłam bez Justina. Dalej z nią rozmawiał, chociaż nie wiem, bo ich nie widziałam, może gdzieś poszli. Przetańczyłyśmy chyba z 15 piosenek, usiadłyśmy na ławce obok dużego okna, nie było ich, pewnie gdzieś poszli. Siedziałyśmy we trzy, podszedł do mnie mój znajomy.
- Zatańczysz śliczna? - wyciągnął w moim kierunku dłoń.
- Jasne. - wstałam i poszliśmy na parkiet, zaczęliśmy tańczyć.
- Co tak sama siedziałeś? - spojrzał mi w oczy.
- A jakoś tak wyszło.
- Prawdziwy dżentelmen nie zostawia swojej damy na jej uroczystości.
Nic nie odpowiedziałam, tylko się delikatnie uśmiechnęłam i tańczyłam dalej. Po skończonym tańcu, podziękowałam i usiadłam na swoje miejsce. Siedziała tam Jazmyn i Chris.
- Już schodzę. - wstał.
- Siedź, siedź. - uśmiechnęłam się.
- Ale może usiądziesz? - zaśmiał się.
- Nie, nie siedź.
- Wszystkiego najlepszego tak w ogóle. - wstał i pocałował mnie w policzek.
- Dziękuję. - przytuliłam go.
- A może usiądziesz na kolanach? - zaśmiał się.
- Okej, ale już przestaniesz gadać?
- Jasne, jasne.
- Ale ostrzegam, jestem ciężka. - usiadłam mu na kolanach.
- Jesteś lekka jak piórko, powinnaś więcej jeść. - dźgnął mnie w brzuch.
- Nawet nie wyobrażasz sobie ile jem, haha. - śmiałam się.
Chris to naprawdę bardzo fajny chłopak, bardzo go polubiłam. Gadałam sobie z nim przez dłuższy czas.
- Dobra, idę się bawić, ale wrócę. - zaśmiał się.
- Okej, okej. - zeszłam z jego kolan, a on odszedł.
- Jazmyn, chcesz spać ? - widziałam jak przecierała oczy.
- Troszkę. - uśmiechnęła się.
- Chodź. - wzięłam ją na ręce i poszłam z nią się przejść.
Chodziłyśmy koło restauracji, ona śpiewała piosenki Justina i właśnie sobie przypomniałam, że nie ma go już chyba z trzy godziny.. Rozglądałam się po drodze za nim. Poszłyśmy do sklepu, bo mała chciała lizaka. Gdy już miałam wchodzić do sklepu usłyszałam, że ktoś płaczę....
____________________
Czekaliście? :) To już jest !
15 kom - następny.
sobota, 10 sierpnia 2013
poniedziałek, 15 lipca 2013
Rozdział IX
Po skończonym stosunku ubraliśmy się i opadliśmy na łóżko, ponownie. Śmialiśmy się, gadaliśmy. Wtedy ktoś złapał za klamkę. Poprawiłam włosy i poszłam otworzyć drzwi. Otworzyłam, a tam niespodzianka...
_________
Otworzyłam drzwi, stał tam Kamil z różą w ręku..
- Kamil?! - uśmiechnęłam się do Justina, po czym wypchałam Kamila z pokoju, w którym prawie stał.
- Tak, to ja. - zaśmiał się
- Co Ty tu robisz?
- Obiecałaś dać się z fotografować.
- Fakt, ale teraz tyle się dzieje..
- Majka, zostaw Justina, zwykły laluś, on nawet Cię nie kocha, chcę mieć jakąś sensację.. - mówił ciągle
- Wyjdź, proszę Cię, nie mam już o czym rozmawiać. - wskazałam ręką na drzwi
- Nie ! - krzyknął i zaczął mnie całować,dobierać się do mnie, przycisnął mnie do drzwi, czekałam aż w końcu wyjdzie Justin. Zaczęłam się wyrywać, ale na nic. W końcu go uderzyłam w 'czułe miejsce', on się skulił, zdążyłam uciec do pokoju, wtedy Justin właśnie miał wychodzić z pokoju.
- Kochanie, co się stało ? - byłam roztrzęsiona
- Kamil, on... chciał mnie chyba zgwałcić... - Justin mocno mnie przytulił, po czym szybko wyszedł z pokoju. Potem słyszałam krzyki ich obu, przekleństwa. Usiadłam na łóżku, schowałam głowę w dłonie. Po chwili usłyszałam otwierające się drzwi do pokoju, uniosłam głowę do góry i zobaczyłam Justina, uśmiechał się.
- Co się szczerzysz ? - rzuciłam obojętnie.
- Już go na oczy nigdy nie zobaczysz.
- Co Ty mu zrobiłeś ?
- Powiedziałem kulturalnie, żeby Ciebie zostawił, jak nie to inaczej porozmawiamy no i wyszedł.
- Kocham Cię Justin. - wstałam i mocno się do niego przytuliłam, oraz pocałowałam
- Ja Ciebie też.
***KILKA DNI PÓŹNIEJ***
Dziś mam osiemnaste urodziny, jest godzina 9.35, impreza jest o 18. Wstałam o 9, poszłam do łazienki, odświeżyłam się, ogarnęłam się i zeszłam na dół. Była tam moja rodzina, złożyli mi życzenia, dali prezenty. Zjedliśmy wspólne śniadanie, lecz kogoś mi brakowało.
- Gdzie Justin? - zapytałam
- Nie wiem, od wczoraj go nie widziałem. - powiedział tato
- Cholera.. - pomyślałam
Poszłam na górę, na środku pokoju postawiłam prezenty, chwyciłam za telefon i wybrałam numer do Justin'a, po chwili usłyszałam głos.
Ja: Gdzie jesteś?
Jus: Zaraz przyjadę, spokojnie.
Westchnęłam, wyjęłam z szafy sukienkę, w którą miałam być ubrana na mojej imprezie urodzinowej. Uprasowałam ją, położyłam na łóżku, wzięłam laptopa, usiadłam na fotelu i weszłam na TT. Napisałam 'W końcu pełnoletnia :) ' no i odpisałam kilku osobom. Usłyszałam trzaskanie drzwiami, więc zamknęłam laptopa i zbiegłam na dół. Na korytarzu stał Justin z torbami.
- Cześć skarbie ! - rzuciłam się mu na szyję
- Cześć myszko. - pocałował mnie
- Nie mów, że aż tyle dla mnie. - zmarszczyłam czoło
- Kocham Cię rozpieszczać.
- Nie musisz, wystarczył by soczysty całus jako prezent. - dźgnęłam go w jego 'kaloryfer'
- Oj, kochanie.. - poszedł do mojego taty i oddał mu torby, czyli nie wszystko od niego - pomyślałam
- Justin, chodź pokaże Ci sukienkę.
Wzięłam go za rękę i zaprowadziłam na górę. Weszliśmy do pokoju, przyłożyłam do ciała sukienkę, która leżała wcześniej na łóżku.
- Podoba Ci się? - zapytałam przegryzając wargę.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. - podszedł do mnie i obejmując mnie w pasie namiętnie pocałował
- Dobra potem będziesz mnie całował. - zaśmiałam się - która jest godzina? - spytałam
- 10.30 - odpowiedział
- Co?! - wykrzyknęłam
- Spokojnie, masz dużo czasu.
- Justin, tylko tak się wydaje. - sama nie wiem, ale wypchałam, dosłownie wypchałam go z pokoju - muszę się zbierać ! - wykrzyknęłam i zamknęłam drzwi.
Mój pierwszy cel to łazienka, więc udałam się do niej. Wykąpałam się, umyłam włosy, następnie je wysuszyłam. Po półtorej godzinie wyszłam z łazienki. Poszłam do pokoju, usiadłam przed toaletką i zaczęłam się malować. Malowanie zajęło mi ponad godzinę. Następnie usłyszałam pukanie do drzwi.
- Kochanie jak Ci idzie? - usłyszałam zza drzwi. - wstałam i otworzyłam drzwi Justinowi.
- I jak? - spytałam go
- Cudownie. - widziałam jego 'maślane' oczy, które właśnie patrzyły na mnie
- Wiesz, nie wiem czy dobry cień do powiek, nie wiem, czy będzie pasował do kremowej sukienki.
- Cii - zatkał swoim wskazującym palcem moje usta - wyglądasz pięknie, zawsze, pamiętaj, zawsze. - pocałował mnie dość namiętnie
- Jesteś kochany - wtuliłam się w niego - mam prośbę..
- Tak?
- Wyprostujesz mi włosy? - popatrzyłam na niego i oboje zaczęliśmy się śmiać
- No dobra.
Usiadłam na krześle od toaletki, włączyłam prostownice, a Justin zaczął prostować moje włosy. Fakt, kilka razy mnie lekko poparzył, ale nic nie mówiłam. Po nie całej godzinie skończył i stwierdzam, że wyszło mu to dość dobrze.
- Dziękuję kotek. - pocałowałam go w policzek.
- Nie ma za co. - uśmiechnął się.
- Dobra, teraz idź sobie, muszę się ubrać. - wskazałam palcem drzwi.
- Eh, skoro pani karze. - wyszedł.
Ubrałam się w moją sukienkę, nałożyłam kremowe buty na platformie i na obcasie. Przyglądałam się w lustrze, wtedy mój telefon zaczął dzwonić...
_____
Może być? Tyle czekaliście. :)
Teraz czekam na szczere komentarze. ;3
12 kom. - NN.
_________
Otworzyłam drzwi, stał tam Kamil z różą w ręku..
- Kamil?! - uśmiechnęłam się do Justina, po czym wypchałam Kamila z pokoju, w którym prawie stał.
- Tak, to ja. - zaśmiał się
- Co Ty tu robisz?
- Obiecałaś dać się z fotografować.
- Fakt, ale teraz tyle się dzieje..
- Majka, zostaw Justina, zwykły laluś, on nawet Cię nie kocha, chcę mieć jakąś sensację.. - mówił ciągle
- Wyjdź, proszę Cię, nie mam już o czym rozmawiać. - wskazałam ręką na drzwi
- Nie ! - krzyknął i zaczął mnie całować,dobierać się do mnie, przycisnął mnie do drzwi, czekałam aż w końcu wyjdzie Justin. Zaczęłam się wyrywać, ale na nic. W końcu go uderzyłam w 'czułe miejsce', on się skulił, zdążyłam uciec do pokoju, wtedy Justin właśnie miał wychodzić z pokoju.
- Kochanie, co się stało ? - byłam roztrzęsiona
- Kamil, on... chciał mnie chyba zgwałcić... - Justin mocno mnie przytulił, po czym szybko wyszedł z pokoju. Potem słyszałam krzyki ich obu, przekleństwa. Usiadłam na łóżku, schowałam głowę w dłonie. Po chwili usłyszałam otwierające się drzwi do pokoju, uniosłam głowę do góry i zobaczyłam Justina, uśmiechał się.
- Co się szczerzysz ? - rzuciłam obojętnie.
- Już go na oczy nigdy nie zobaczysz.
- Co Ty mu zrobiłeś ?
- Powiedziałem kulturalnie, żeby Ciebie zostawił, jak nie to inaczej porozmawiamy no i wyszedł.
- Kocham Cię Justin. - wstałam i mocno się do niego przytuliłam, oraz pocałowałam
- Ja Ciebie też.
***KILKA DNI PÓŹNIEJ***
Dziś mam osiemnaste urodziny, jest godzina 9.35, impreza jest o 18. Wstałam o 9, poszłam do łazienki, odświeżyłam się, ogarnęłam się i zeszłam na dół. Była tam moja rodzina, złożyli mi życzenia, dali prezenty. Zjedliśmy wspólne śniadanie, lecz kogoś mi brakowało.
- Gdzie Justin? - zapytałam
- Nie wiem, od wczoraj go nie widziałem. - powiedział tato
- Cholera.. - pomyślałam
Poszłam na górę, na środku pokoju postawiłam prezenty, chwyciłam za telefon i wybrałam numer do Justin'a, po chwili usłyszałam głos.
Ja: Gdzie jesteś?
Jus: Zaraz przyjadę, spokojnie.
Westchnęłam, wyjęłam z szafy sukienkę, w którą miałam być ubrana na mojej imprezie urodzinowej. Uprasowałam ją, położyłam na łóżku, wzięłam laptopa, usiadłam na fotelu i weszłam na TT. Napisałam 'W końcu pełnoletnia :) ' no i odpisałam kilku osobom. Usłyszałam trzaskanie drzwiami, więc zamknęłam laptopa i zbiegłam na dół. Na korytarzu stał Justin z torbami.
- Cześć skarbie ! - rzuciłam się mu na szyję
- Cześć myszko. - pocałował mnie
- Nie mów, że aż tyle dla mnie. - zmarszczyłam czoło
- Kocham Cię rozpieszczać.
- Nie musisz, wystarczył by soczysty całus jako prezent. - dźgnęłam go w jego 'kaloryfer'
- Oj, kochanie.. - poszedł do mojego taty i oddał mu torby, czyli nie wszystko od niego - pomyślałam
- Justin, chodź pokaże Ci sukienkę.
Wzięłam go za rękę i zaprowadziłam na górę. Weszliśmy do pokoju, przyłożyłam do ciała sukienkę, która leżała wcześniej na łóżku.
- Podoba Ci się? - zapytałam przegryzając wargę.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. - podszedł do mnie i obejmując mnie w pasie namiętnie pocałował
- Dobra potem będziesz mnie całował. - zaśmiałam się - która jest godzina? - spytałam
- 10.30 - odpowiedział
- Co?! - wykrzyknęłam
- Spokojnie, masz dużo czasu.
- Justin, tylko tak się wydaje. - sama nie wiem, ale wypchałam, dosłownie wypchałam go z pokoju - muszę się zbierać ! - wykrzyknęłam i zamknęłam drzwi.
Mój pierwszy cel to łazienka, więc udałam się do niej. Wykąpałam się, umyłam włosy, następnie je wysuszyłam. Po półtorej godzinie wyszłam z łazienki. Poszłam do pokoju, usiadłam przed toaletką i zaczęłam się malować. Malowanie zajęło mi ponad godzinę. Następnie usłyszałam pukanie do drzwi.
- Kochanie jak Ci idzie? - usłyszałam zza drzwi. - wstałam i otworzyłam drzwi Justinowi.
- I jak? - spytałam go
- Cudownie. - widziałam jego 'maślane' oczy, które właśnie patrzyły na mnie
- Wiesz, nie wiem czy dobry cień do powiek, nie wiem, czy będzie pasował do kremowej sukienki.
- Cii - zatkał swoim wskazującym palcem moje usta - wyglądasz pięknie, zawsze, pamiętaj, zawsze. - pocałował mnie dość namiętnie
- Jesteś kochany - wtuliłam się w niego - mam prośbę..
- Tak?
- Wyprostujesz mi włosy? - popatrzyłam na niego i oboje zaczęliśmy się śmiać
- No dobra.
Usiadłam na krześle od toaletki, włączyłam prostownice, a Justin zaczął prostować moje włosy. Fakt, kilka razy mnie lekko poparzył, ale nic nie mówiłam. Po nie całej godzinie skończył i stwierdzam, że wyszło mu to dość dobrze.
- Dziękuję kotek. - pocałowałam go w policzek.
- Nie ma za co. - uśmiechnął się.
- Dobra, teraz idź sobie, muszę się ubrać. - wskazałam palcem drzwi.
- Eh, skoro pani karze. - wyszedł.
Ubrałam się w moją sukienkę, nałożyłam kremowe buty na platformie i na obcasie. Przyglądałam się w lustrze, wtedy mój telefon zaczął dzwonić...
_____
Może być? Tyle czekaliście. :)
Teraz czekam na szczere komentarze. ;3
12 kom. - NN.
niedziela, 7 lipca 2013
Dziękuję wam, na prawdę.
Dziękuję tym osobom, co podtrzymały mnie na duchu. Dzięki wam zaczęłam pisać nowy rozdział, niedługo już go skończę, więc czekajcie cierpliwie. :) <3
środa, 26 czerwca 2013
Kilka słów...
Tak, nie pisałam ponad 2 miesiące, no i już komentarze typu, 'że jestem niepoważna'. Nie mogłam, ponieważ miałam bardzo trudną sytuację rodzinną, nie rozumiecie... Nie mogłam wchodzić.. Zastanawiam się, czy usunąć bloga..
wtorek, 21 maja 2013
Dziękuję.
Cześć. Przepraszam, że nie piszę, ale zbliża się koniec roku szkolnego i muszę poprawiać oceny. Następny rozdział już piszę, kiedy tylko się da, ale niestety mało czasu..
Dziękuję za 15 komentarzy. :)
Dziękuję za 15 komentarzy. :)
środa, 10 kwietnia 2013
Rozdział VIII
Justin poszedł do łazienki, ja zamknęłam laptopa i położyłam się łóżku. Zaczęłam przypominać sobie dzieciństwo, jakie to wszystko było łatwe.. Chciałam poczekać na Justina, aż wyjdzie z łazienki, ale nie dałam rady i zasnęłam..
___________
Obudziły mnie rano zimne usta, które dotknęły moich. Przetarłam oczy.
- Obudziłem Cię ? Przepraszam. - dodał szybko
- Nic się nie stało. - pocałowałam go na powitanie, a on odwzajemnił mój pocałunek
- Idziesz do szkoły ?
- Nie chcę mi się, muszę zaraz jechać do mamy..
- Dobrze. - uśmiechnął się
- To Ty idź się ogarniaj, a ja zrobię śniadanie. Twój tato chyba pojechał do szpitala, albo do pracy.
- Kochany jesteś. - posłałam mu buziaka, wzięłam ubrania i udałam się do łazienki
Odświeżyłam się, ubrałam się w ciuchy które wcześniej sobie przygotowałam, zrobiłam sobie bardzo delikatny makijaż i wyprostowałam włosy. Po nie całej godzinie wyszłam z łazienki i udałam się do kuchni. Pachniało tostami. Przy blacie stał Justin w siwych dresach. Podeszłam od tyłu do niego po cichu i zaczęłam go łaskotać.
- Przestań ! - śmiał się i krzyczał
- No dobra, dobra. - przestałam i pokazałam mu język
- Lubisz tosty ? Nie gniewasz się, że się rozgościłem w Twojej kuchni ? - zapytał
- Jasne.Nie, coś Ty. - usiadłam przy stole
- Masz mnie obsługiwać ! - wydałam mu rozkaz, a on tylko przytaknął
Podał mi tosty, oraz pomarańczowy sok. Usiadł razem ze mną do stołu i zaczęliśmy jeść. Po wspólnym śniadaniu Justin poszedł się 'ogranąć', a ja wsadziłam naczynia do zmywarki i posprzątałam kuchnię. Wróciłam na górę, usiadłam na łóżku w moim pokoju, wzięłam laptopa i weszłam na Twittera. Odpisałam na kilka wiadomości. Gdzie nie gdzie zauważyłam, że niektórzy mnie hejtują, olałam to.
- Kochanie, jedziemy do szpitala ? - nawet nie zauważyłam Justina siedzącego obok mnie
- Tak. - zamknęłam laptopa
- Wszystko dobrze ?
- Tak, nic mi nie jest. - pocałowałam go
Wyszliśmy z domu, wsiedliśmy do auta Justina i ruszyliśmy.
- Wiesz może, czy Kacper też jest w szpitalu ?
- Nie mam pojęcia, ale wiem że rano gdzieś wychodził.
- Yhm. - mruknęłam
Przez całą drogę wpatrywałam się w okno. Gdy dojechaliśmy na miejsce, przy szpitalu zobaczyłam kilku paparazii, zadawali pytania, fotografowali nas, a my nie zważając na nich udaliśmy się do środka. Poszliśmy na salę, siedział tam tata i Kacper.
- Żadnych zmian ? - zapytałam
- Nie. - wraz z Justinem usiedliśmy na krzesłach, które były ustawione koło łóżka
- Kochanie, będę się zbierał, praca czeka. - mój tata podniósł się z krzesła, pożegnał się z nami i wyszedł.
Położyłam głowę na ramieniu Justina, przyglądałam się mojej mamie. Lekko zmrużyłam oczy, byłam jakaś senna.. Prawie już całkiem zamknęłam oczy, gdy nagle... zobaczyłam budzącą się mamę. Od razu się zerwałam i złapałam ją za rękę.
- Mamo.. - mówiłam przez łzy, łzy szczęścia.
- Idę powiadomić lekarzy. -powiedział Justin, a my z Kacprem staliśmy koło łóżka naszej mamy
Do sali wszedł lekarz, pielęgniarka i Justin. Doktor zbadał mamę, mówił do niej, a ona tylko kręciła głową na 'tak' i 'nie'.
- Jesteście dziećmi ?
- Tak. - odparliśmy
- Z mamą wszystko dobrze, za kilka dni będzie już w domu. - kamień spadł mi z serca
- Dziękujemy. - odparłam.
- Wszystko jest dobrze kochanie. - usłyszałam szeptanie Justina
Posłałam mu uśmiech. Pomogłam mamie zjeść śniadanie, ponieważ była jeszcze bardzo osłabiona.
- Jak się pani czuje ? - zapytał mojej mamy Justin
- Lepiej, dziękuję.
- Nie ma za co. - odparł
- Jest, zajmujesz się moją córką. Jestem Ci wdzięczna.- mówiła ochrypnięta mama
- Kocham ją, nie mógłbym ją zostawić w takiej chwili.
- Dziękuję, że jesteście tu wszyscy. - powiedziała mama
Cieszyłam się, że wszystko jest dobrze.
*Kilka dni później.*
Mama jest w domu, odpoczywa. Ja chodzę do szkoły, za kilka dni mam osiemnastkę. Może się dziwicie, że mam 17 lat i już pisałam maturę. Rodzice uznali, że jestem mądrzejsza od moich rówieśników i wysłali mnie do jednej klasy dalej, tak samo jak Karolina. Z Justinem widzę się codziennie, po szkole przychodzi do mnie i spędza ze mną dnie do końca, czasem nocuje. Pomaga mi również z angielskim, jestem z niego cienka. Za dwa tygodnie Justin rusza dalej w BelieveTour i niestety musimy się rozstać na kilka lub kilkanaście tygodni. Będzie mi go strasznie brakować, ale niestety takie jest życie. Za kilka tygodni wakacje, nareszcie koniec szkoły.
- Kochanie jestem ! - usłyszałam głos Justina wchodzącego po schodach
- Cieszę się.
Wpadł do pokoju, pocałował mnie i usiadł obok mnie.
- Jak w szkole ?
- Nie było Ciebie nie było fajnie. - spuściłam głowę i zaczęłam go całować
- To jutro idę z Tobą do szkoły, będzie fajnie. - odwzajemniał moje pocałunki
- Okeej, jesteś JUSTIN BIEBER Tobie można wszystko. - śmiałam się
- Wszystko ? Sex x Tobą też ?
- Kochanie, chciałabym ale wolałabym poczekać do 18-stki.
- Okeej. - posmutniał
- Żartowałam ! - wybuchłam śmiechem, szybko wstałam i zamknęłam drzwi do pokoju na klucz
- Oj kicia, szalona jesteś.
Położył mnie na łóżko, zaraz zdjął ze mnie ubrania i z siebie. Pod wpływem jego dotyku wygięłam się w łuk, po czym chwytając go za włosy wpiłam się w jego usta wielkim pożądaniem. Zaczął całować mnie po szyi, zjeżdżając w dół, aż dotarło do mojego' najpiękniejszego ' miejsca.
- Justin.. - zasyczałam, czynił cuda tym językiem
- Pora się pokochać, a raczej pieprzyć. - oznajmił
- Hahaha, Justin opanuj emocje. - śmiałam się
Wtedy momentalnie wszedł we mnie, zabolało mnie, był to mój pierwszy raz. Wbiłam mu paznokcie w plecy. Kochaliśmy się brutalnie, jęczałam, bolało. W końcu się zorientowałam.
- Justin, nie zabezpieczyliśmy się ! - wykrzyknęłam
- Spokojnie skarbie, nic nie będzie. - nie wiem dlaczego ale odetchnęłam z ulgą
Po skończonym stosunku ubraliśmy się i opadliśmy na łóżko, ponownie. Śmialiśmy się, gadaliśmy. Wtedy ktoś złapał za klamkę. Poprawiłam włosy i poszłam otworzyć drzwi. Otworzyłam, a tam niespodzianka...
_______
Dobra, jest. :)
Przepraszam, że taki krótki, ale pisany w bardzo szybkim tempie.
Liczę na wasze opinie.
___________
Obudziły mnie rano zimne usta, które dotknęły moich. Przetarłam oczy.
- Obudziłem Cię ? Przepraszam. - dodał szybko
- Nic się nie stało. - pocałowałam go na powitanie, a on odwzajemnił mój pocałunek
- Idziesz do szkoły ?
- Nie chcę mi się, muszę zaraz jechać do mamy..
- Dobrze. - uśmiechnął się
- To Ty idź się ogarniaj, a ja zrobię śniadanie. Twój tato chyba pojechał do szpitala, albo do pracy.
- Kochany jesteś. - posłałam mu buziaka, wzięłam ubrania i udałam się do łazienki
Odświeżyłam się, ubrałam się w ciuchy które wcześniej sobie przygotowałam, zrobiłam sobie bardzo delikatny makijaż i wyprostowałam włosy. Po nie całej godzinie wyszłam z łazienki i udałam się do kuchni. Pachniało tostami. Przy blacie stał Justin w siwych dresach. Podeszłam od tyłu do niego po cichu i zaczęłam go łaskotać.
- Przestań ! - śmiał się i krzyczał
- No dobra, dobra. - przestałam i pokazałam mu język
- Lubisz tosty ? Nie gniewasz się, że się rozgościłem w Twojej kuchni ? - zapytał
- Jasne.Nie, coś Ty. - usiadłam przy stole
- Masz mnie obsługiwać ! - wydałam mu rozkaz, a on tylko przytaknął
Podał mi tosty, oraz pomarańczowy sok. Usiadł razem ze mną do stołu i zaczęliśmy jeść. Po wspólnym śniadaniu Justin poszedł się 'ogranąć', a ja wsadziłam naczynia do zmywarki i posprzątałam kuchnię. Wróciłam na górę, usiadłam na łóżku w moim pokoju, wzięłam laptopa i weszłam na Twittera. Odpisałam na kilka wiadomości. Gdzie nie gdzie zauważyłam, że niektórzy mnie hejtują, olałam to.
- Kochanie, jedziemy do szpitala ? - nawet nie zauważyłam Justina siedzącego obok mnie
- Tak. - zamknęłam laptopa
- Wszystko dobrze ?
- Tak, nic mi nie jest. - pocałowałam go
Wyszliśmy z domu, wsiedliśmy do auta Justina i ruszyliśmy.
- Wiesz może, czy Kacper też jest w szpitalu ?
- Nie mam pojęcia, ale wiem że rano gdzieś wychodził.
- Yhm. - mruknęłam
Przez całą drogę wpatrywałam się w okno. Gdy dojechaliśmy na miejsce, przy szpitalu zobaczyłam kilku paparazii, zadawali pytania, fotografowali nas, a my nie zważając na nich udaliśmy się do środka. Poszliśmy na salę, siedział tam tata i Kacper.
- Żadnych zmian ? - zapytałam
- Nie. - wraz z Justinem usiedliśmy na krzesłach, które były ustawione koło łóżka
- Kochanie, będę się zbierał, praca czeka. - mój tata podniósł się z krzesła, pożegnał się z nami i wyszedł.
Położyłam głowę na ramieniu Justina, przyglądałam się mojej mamie. Lekko zmrużyłam oczy, byłam jakaś senna.. Prawie już całkiem zamknęłam oczy, gdy nagle... zobaczyłam budzącą się mamę. Od razu się zerwałam i złapałam ją za rękę.
- Mamo.. - mówiłam przez łzy, łzy szczęścia.
- Idę powiadomić lekarzy. -powiedział Justin, a my z Kacprem staliśmy koło łóżka naszej mamy
Do sali wszedł lekarz, pielęgniarka i Justin. Doktor zbadał mamę, mówił do niej, a ona tylko kręciła głową na 'tak' i 'nie'.
- Jesteście dziećmi ?
- Tak. - odparliśmy
- Z mamą wszystko dobrze, za kilka dni będzie już w domu. - kamień spadł mi z serca
- Dziękujemy. - odparłam.
- Wszystko jest dobrze kochanie. - usłyszałam szeptanie Justina
Posłałam mu uśmiech. Pomogłam mamie zjeść śniadanie, ponieważ była jeszcze bardzo osłabiona.
- Jak się pani czuje ? - zapytał mojej mamy Justin
- Lepiej, dziękuję.
- Nie ma za co. - odparł
- Jest, zajmujesz się moją córką. Jestem Ci wdzięczna.- mówiła ochrypnięta mama
- Kocham ją, nie mógłbym ją zostawić w takiej chwili.
- Dziękuję, że jesteście tu wszyscy. - powiedziała mama
Cieszyłam się, że wszystko jest dobrze.
*Kilka dni później.*
Mama jest w domu, odpoczywa. Ja chodzę do szkoły, za kilka dni mam osiemnastkę. Może się dziwicie, że mam 17 lat i już pisałam maturę. Rodzice uznali, że jestem mądrzejsza od moich rówieśników i wysłali mnie do jednej klasy dalej, tak samo jak Karolina. Z Justinem widzę się codziennie, po szkole przychodzi do mnie i spędza ze mną dnie do końca, czasem nocuje. Pomaga mi również z angielskim, jestem z niego cienka. Za dwa tygodnie Justin rusza dalej w BelieveTour i niestety musimy się rozstać na kilka lub kilkanaście tygodni. Będzie mi go strasznie brakować, ale niestety takie jest życie. Za kilka tygodni wakacje, nareszcie koniec szkoły.
- Kochanie jestem ! - usłyszałam głos Justina wchodzącego po schodach
- Cieszę się.
Wpadł do pokoju, pocałował mnie i usiadł obok mnie.
- Jak w szkole ?
- Nie było Ciebie nie było fajnie. - spuściłam głowę i zaczęłam go całować
- To jutro idę z Tobą do szkoły, będzie fajnie. - odwzajemniał moje pocałunki
- Okeej, jesteś JUSTIN BIEBER Tobie można wszystko. - śmiałam się
- Wszystko ? Sex x Tobą też ?
- Kochanie, chciałabym ale wolałabym poczekać do 18-stki.
- Okeej. - posmutniał
- Żartowałam ! - wybuchłam śmiechem, szybko wstałam i zamknęłam drzwi do pokoju na klucz
- Oj kicia, szalona jesteś.
Położył mnie na łóżko, zaraz zdjął ze mnie ubrania i z siebie. Pod wpływem jego dotyku wygięłam się w łuk, po czym chwytając go za włosy wpiłam się w jego usta wielkim pożądaniem. Zaczął całować mnie po szyi, zjeżdżając w dół, aż dotarło do mojego' najpiękniejszego ' miejsca.
- Justin.. - zasyczałam, czynił cuda tym językiem
- Pora się pokochać, a raczej pieprzyć. - oznajmił
- Hahaha, Justin opanuj emocje. - śmiałam się
Wtedy momentalnie wszedł we mnie, zabolało mnie, był to mój pierwszy raz. Wbiłam mu paznokcie w plecy. Kochaliśmy się brutalnie, jęczałam, bolało. W końcu się zorientowałam.
- Justin, nie zabezpieczyliśmy się ! - wykrzyknęłam
- Spokojnie skarbie, nic nie będzie. - nie wiem dlaczego ale odetchnęłam z ulgą
Po skończonym stosunku ubraliśmy się i opadliśmy na łóżko, ponownie. Śmialiśmy się, gadaliśmy. Wtedy ktoś złapał za klamkę. Poprawiłam włosy i poszłam otworzyć drzwi. Otworzyłam, a tam niespodzianka...
_______
Dobra, jest. :)
Przepraszam, że taki krótki, ale pisany w bardzo szybkim tempie.
Liczę na wasze opinie.
Hej.
Kochani, wiem że to już prawie miesiąc, że nie dodaje nowego rozdziału, ale nauka. -,- Muszę się trochę podciągnąć z ocenami.. Mam nadzieje, że jeszcze o mnie nie zapomnieliście. :)
Postaram się nie długo dodać nowy. ;)
Postaram się nie długo dodać nowy. ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)