wtorek, 21 maja 2013

Dziękuję.

Cześć. Przepraszam, że nie piszę, ale zbliża się koniec roku szkolnego i muszę poprawiać oceny. Następny rozdział już piszę, kiedy tylko się da, ale niestety mało czasu..

Dziękuję za 15 komentarzy. :)

środa, 10 kwietnia 2013

Rozdział VIII

Justin poszedł do łazienki, ja zamknęłam laptopa i położyłam się łóżku. Zaczęłam przypominać sobie dzieciństwo, jakie to wszystko było łatwe.. Chciałam poczekać na Justina, aż wyjdzie z łazienki, ale nie dałam rady i zasnęłam..
___________

Obudziły mnie rano zimne usta, które dotknęły moich. Przetarłam oczy.
- Obudziłem Cię ? Przepraszam. - dodał szybko
- Nic się nie stało. - pocałowałam go na powitanie, a on odwzajemnił mój pocałunek
- Idziesz do szkoły ?
- Nie chcę mi się, muszę zaraz jechać do mamy..
- Dobrze. - uśmiechnął się
- To Ty idź się ogarniaj, a ja zrobię śniadanie. Twój tato chyba pojechał do szpitala, albo do pracy.
- Kochany jesteś. - posłałam mu buziaka, wzięłam ubrania i udałam się do łazienki
Odświeżyłam się, ubrałam się w ciuchy które wcześniej sobie przygotowałam, zrobiłam sobie bardzo delikatny makijaż i wyprostowałam włosy. Po nie całej godzinie wyszłam z łazienki i udałam się do kuchni. Pachniało tostami. Przy blacie stał Justin w siwych dresach. Podeszłam od tyłu do niego po cichu i zaczęłam go łaskotać.
- Przestań ! - śmiał się i krzyczał
- No dobra, dobra. - przestałam i pokazałam mu język
- Lubisz tosty ? Nie gniewasz się, że się rozgościłem w Twojej kuchni ?  - zapytał
- Jasne.Nie, coś Ty. - usiadłam przy stole
- Masz mnie obsługiwać ! - wydałam mu rozkaz, a on tylko przytaknął
Podał mi tosty, oraz pomarańczowy sok. Usiadł razem ze mną do stołu i zaczęliśmy jeść. Po wspólnym śniadaniu Justin poszedł się 'ogranąć', a ja wsadziłam naczynia do zmywarki i posprzątałam kuchnię. Wróciłam na górę, usiadłam na łóżku w moim pokoju, wzięłam laptopa i weszłam na Twittera. Odpisałam na kilka wiadomości. Gdzie nie gdzie zauważyłam, że niektórzy mnie hejtują, olałam to.
- Kochanie, jedziemy do szpitala ? - nawet nie zauważyłam Justina siedzącego obok mnie
- Tak. - zamknęłam laptopa
- Wszystko dobrze ?
- Tak, nic mi nie jest. - pocałowałam go
Wyszliśmy z domu, wsiedliśmy do auta Justina i ruszyliśmy.
- Wiesz może, czy Kacper też jest w szpitalu ?
- Nie mam pojęcia, ale wiem że rano gdzieś wychodził.
- Yhm. - mruknęłam
Przez całą drogę wpatrywałam się w okno. Gdy dojechaliśmy na miejsce, przy szpitalu zobaczyłam kilku paparazii, zadawali pytania, fotografowali nas, a my nie zważając na nich udaliśmy się do środka. Poszliśmy na salę, siedział tam tata i Kacper.
- Żadnych zmian ? - zapytałam
- Nie. - wraz z Justinem usiedliśmy na krzesłach, które były ustawione koło łóżka
- Kochanie, będę się zbierał, praca czeka. - mój tata podniósł się z krzesła, pożegnał się z nami i wyszedł.
Położyłam głowę na ramieniu Justina, przyglądałam się mojej mamie. Lekko zmrużyłam oczy, byłam jakaś senna.. Prawie już całkiem zamknęłam oczy, gdy nagle... zobaczyłam budzącą się mamę. Od razu się zerwałam i złapałam ją za rękę.
- Mamo.. - mówiłam przez łzy, łzy szczęścia.
- Idę powiadomić lekarzy. -powiedział Justin, a my z Kacprem staliśmy koło łóżka naszej mamy
Do sali wszedł lekarz, pielęgniarka i Justin. Doktor zbadał mamę, mówił do niej, a ona tylko kręciła głową na 'tak' i 'nie'.
- Jesteście dziećmi ?
- Tak. - odparliśmy
- Z mamą wszystko dobrze, za kilka dni będzie już w domu. - kamień spadł mi z serca
- Dziękujemy. - odparłam.
- Wszystko jest dobrze kochanie. - usłyszałam szeptanie Justina
Posłałam mu uśmiech. Pomogłam mamie zjeść śniadanie, ponieważ była jeszcze bardzo osłabiona.
- Jak się pani czuje ? - zapytał mojej mamy Justin
- Lepiej, dziękuję.
- Nie ma za co. - odparł
- Jest, zajmujesz się moją córką. Jestem Ci wdzięczna.- mówiła ochrypnięta mama
- Kocham ją, nie mógłbym ją zostawić w takiej chwili.
- Dziękuję, że jesteście tu wszyscy. - powiedziała mama
Cieszyłam się, że wszystko jest dobrze.
*Kilka dni później.*
Mama jest w domu, odpoczywa. Ja chodzę do szkoły, za kilka dni mam osiemnastkę. Może się dziwicie, że mam 17 lat i już pisałam maturę. Rodzice uznali, że jestem mądrzejsza od moich rówieśników i wysłali mnie do jednej klasy dalej, tak samo jak Karolina. Z Justinem widzę się codziennie, po szkole przychodzi do mnie i spędza ze mną dnie do końca, czasem nocuje. Pomaga mi również z angielskim, jestem z niego cienka. Za dwa tygodnie Justin rusza dalej w BelieveTour i niestety musimy się rozstać na kilka lub kilkanaście tygodni. Będzie mi go strasznie brakować, ale niestety takie jest życie. Za kilka tygodni wakacje, nareszcie koniec szkoły.
- Kochanie jestem ! - usłyszałam głos Justina wchodzącego po schodach
- Cieszę się.
Wpadł do pokoju, pocałował mnie i usiadł obok mnie.
- Jak w szkole ?
- Nie było Ciebie nie było fajnie. - spuściłam głowę i zaczęłam go całować
- To jutro idę z Tobą do szkoły, będzie fajnie. - odwzajemniał moje pocałunki
- Okeej, jesteś JUSTIN BIEBER Tobie można wszystko. - śmiałam się
- Wszystko ? Sex x Tobą też ?
- Kochanie, chciałabym ale wolałabym poczekać do 18-stki.
- Okeej. - posmutniał
- Żartowałam ! - wybuchłam śmiechem, szybko wstałam i zamknęłam drzwi do pokoju na klucz
- Oj kicia, szalona jesteś.
Położył mnie na łóżko, zaraz zdjął ze mnie ubrania i z siebie. Pod wpływem jego dotyku wygięłam się w łuk, po czym chwytając go za włosy wpiłam się w jego usta wielkim pożądaniem. Zaczął całować mnie po szyi, zjeżdżając w dół, aż dotarło do  mojego' najpiękniejszego ' miejsca.
- Justin.. - zasyczałam, czynił cuda tym językiem
- Pora się pokochać, a raczej pieprzyć. - oznajmił
- Hahaha, Justin opanuj emocje. - śmiałam się
Wtedy momentalnie wszedł we mnie, zabolało mnie, był to mój pierwszy raz. Wbiłam mu paznokcie w plecy. Kochaliśmy się brutalnie, jęczałam, bolało. W końcu się zorientowałam.
- Justin, nie zabezpieczyliśmy się ! - wykrzyknęłam
- Spokojnie skarbie, nic nie będzie. - nie wiem dlaczego ale odetchnęłam z ulgą
Po skończonym stosunku ubraliśmy się i opadliśmy na łóżko, ponownie. Śmialiśmy się, gadaliśmy. Wtedy ktoś złapał za klamkę. Poprawiłam włosy i poszłam otworzyć drzwi. Otworzyłam, a tam niespodzianka...
_______
Dobra, jest. :)
Przepraszam, że taki krótki, ale pisany w bardzo szybkim tempie.
Liczę na wasze opinie.

Hej.

Kochani, wiem że to już prawie miesiąc, że nie dodaje nowego rozdziału, ale nauka. -,- Muszę się trochę podciągnąć z ocenami.. Mam nadzieje, że jeszcze o mnie nie zapomnieliście. :)
Postaram się nie długo dodać nowy. ;)

piątek, 15 marca 2013

Rozdział VII

Wysiadłam z samolotu, z lotniska zabrała mnie mama. Przez całą drogę wypytywała się mnie jak było. Gdy wróciłam do domu, udałam się do mojego pokoju. Poszłam do łazienki, zmyłam makijaż, zdjęłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic. Po pół godzinie wyszłam, wytarłam się ręcznikiem i ubrałam się w piżamę. Rozczesałam włosy i upięłam je w luźnego kucyka. Wyszłam z łazienki i poszłam spać.
__________

Rano obudził mnie budzik. Wyłączyłam go i spojrzałam na zegarek. Była 6. 35. Wstałam z łóżka, wzięłam bluzkę, rurki i udałam się do łazienki. Odświeżyłam się, wyprostowałam włosy i umalowałam rzęsy. Wzięłam torbę z książkami i zeszłam na dół. Przy stole siedzieli rodzice. Usiadłam obok nich. Zjadłam płatki, wzięłam torbę i wyszłam z domu żegnając się przed domem z rodzicami. Szłam do szkoły. Czekałam chwilę na Karolinę, ale nie szła, więc postanowiłam że pójdę sama. W szkole byłam o 7.45. Weszłam do klasy, usiadłam w ostatniej ławce. Zobaczyłam Karolinę, która wchodzi do klasy. Usiadła obok mnie.
- Cześć kochana. - przywitałam ją całując ją w policzek
- Hej. Jak w Kanadzie ? Jak Justin ? Co u niego ? - zadawała tysiąc pytań
- Wszystko u niego w porządku, już lepiej, jest już akurat w domu.
- Ale co mu się stało ?
- Jechał samochodem i stracił panowanie nad pojazdem. Uderzył w drzewo. - rozpakowałam książki z torby
- Najważniejsze, że nic mu nie jest.
- Właśnie. - zadzwonił dzwonek na lekcje
- Dziś miał przylecieć do Polski, ale nic nie piszę. - wzruszyłam ramionami
- Przyleci. - Karolina posłała mi uśmiech
 Do klasy weszła sorka, zaczęły się lekcje. Po lekcjach udałam się do domu. W korytarzu zdjęłam buty, weszłam do mojego pokoju. Zamurowało mnie .. Na łóżku siedział Justin.
- Co Ty tu robisz? - rzuciłam mu się na szyję
- Obiecałem, że przylecę. - pocałował mnie
- Tak się cieszę, że jesteś. - przytuliłam go
- Mieszkam kilkanaście domów dalej od Ciebie. Na końcu ulicy.
- Tak ? Jejku, tak się cieszę ! - wziął mnie na ręce i obrócił się wokół własnej osi
- Jak się czujesz ? - zapytałam siadając na łóżko
- Bardzo dobrze. - uśmiechnął się do mnie tak słodko jak nigdy
- Kocham Cię. - wstałam z łóżka i mocno go pocałowałam
- Ja Ciebie też. - odwzajemnił
- Poczekaj, muszę zadzwonić do mamy.
Justin pokiwał głową i usiadł na łóżko. Wyjęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer do mamy. Dzwoniłam, ale nie odebrała 'Pewnie nie ma czasu, ma klientów'. Nie wiem, czy wspominałam, moja mama jest stomatologiem, a tato był szefem w dwóch restauracjach. Odłożyłam telefon i usiadłam na kolana mojego chłopaka okrakiem, objęłam jego szyję rękoma i zaczęłam go całować. Tak bardzo się za nim stęskniłam, jesteśmy razem długo, ale przez ten jego wypadek nie wydawało się długo. Przez te rozmyślenia nie zauważyłam, że leże na Justinie. Całowaliśmy się namiętnie, nasze języki tańczyły. Do pokoju wpadł mój brat.
- Puka się ! - od razu zareagowałam
- Chuj z pukaniem. - odpowiedział
- Co się stało ? Wyrażaj się ! - wstałam z Justina
- Mama miała wypadek wracając do domu.
- Co ? Jak kto ? - wytrzeszczyłam oczy, serce mi prawie stanęło, nie mogłam uwierzyć
- Jedziemy do szpitala. - Justin myślał rozsądnie
Wzięłam kurtkę, nałożyłam baleriny we troje wybiegliśmy z domu, wsiedliśmy do auta Justina i pojechaliśmy do szpitala, w którym była. Po 20 minutach dojechaliśmy, wysiedliśmy z auta i udaliśmy się do szpitala.po podłączana, obok niej było dużo maszyn. Podeszłam bliżej, zły spływały mi po policzkach, nogi uginały się pod moim ciężarem. Potem pamiętałam tylko jak Justin mnie łapie.
*Godzinę później*
Obudziłam się w szpitalu, raziło mnie słońce. Obok mnie siedział Justin.
- Hej. - powiedziałam ochrypniętym głosem i  go szturchnęłam
- Hej Skarbie. Jak się czujesz? - pocałował mnie w czoło
- Lepiej, ale nie jest dobrze. - usiadłam na brzegu łóżka szpitalnego i nałożyłam buty
-  Chodźmy do Twojej mamy, jest tam Kacper i Twój tata. - Justin podał mi rękę i wróciliśmy do sali, gdzie leżała mama. Weszłam do sali.
- Cześć tato. - podbiegłam do niego i mocno go przytuliłam, a łzy spływały mi po policzkach
- Wszystko będzie dobrze córeczko. - ucałował moje czoło
- Wiem tato.
Usiadłam obok mamy, obok mnie usiadł Justin, położyłam głowę na jego kolanach. Bawił się moimi włosami,   ja wpatrywałam się w mamę i w mojego chłopaka, który cały czas przy mnie był. Nawet nie wiem, kiedy zrobiła się 21.45.
- Kochanie wracamy do domu ? - zapytał mnie Jus
- Niech będzie. - odparłam obojętnie
- Córeczko ja jeszcze zostanę. - wstałam z krzesła
- Dobrze. Pa. - pożegnałam się z tatem i wyszłam z sali z Justinem
- Dziękuję, że jesteś. - przytuliłam się do niego
- I będę. - dodał
Wyszliśmy ze szpitala, wsiedliśmy do auta i udaliśmy się do mojego domu. Jechaliśmy w milczeniu. Dojechaliśmy, staliśmy pod moim domem.
- Wejdziesz ? - odpięłam pasy i spojrzałam na niego
- Odpocznij, nie będę Ci przeszkadzał.
- Wejdź, zanocuj, boje się. - przegryzłam wargę
- Niech Ci będzie. - uśmiechnął się
Wysiedliśmy z samochodu i udaliśmy się do domu. Od razu udaliśmy się na górę. Zdjęłam kurtkę i powiesiłam ją do szafy oraz wzięłam kurtkę Justina i również powiesiłam ją do szafy. Usiadłam na łóżku, schowałam twarz w dłonie i zaczęłam płakać. Nie mogłam znieść tego wszystkiego, niedługo mam 18 lat, niedługo pojawią się wyniki z matury, wchodzę w dorosłość, szkoła i mama w szpitalu. Nie dawałam rady, ale Justin był przy mnie cały czas. Poczułam jak mnie obejmuje, położyłam głowę na jego ramieniu i otarłam łzy.
- Zostaniesz na noc ? - spojrzałam na niego
- Jeśli chcesz, to zostanę. - pocałował mnie w czoło, poczułam się bezpiecznie.
- Zostań. - nalegałam
- Zostanę. Dla Ciebie wszystko.
- Cieszę się. - wstałam z niego
- Gdzie idziesz ? - zapytał
- Idę się wykąpać. Rozgość się, tam masz laptop i wgl. - wzięłam potrzebne mi rzeczy
- Okeej. - odparł
Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, wysuszyłam włosy i wróciłam do Justina.
- Kochanie, chcesz skorzystać z łazienki ? - usiadłam na łóżku
- Jasne. - oddał mi laptopa.
Justin poszedł do łazienki, ja zamknęłam laptopa i położyłam się łóżku. Zaczęłam przypominać sobie dzieciństwo, jakie to wszystko było łatwe.. Chciałam poczekać na Justina, aż wyjdzie z łazienki, ale nie dałam rady i zasnęłam..
_______________
Przepraszam, że tyle nie dodawałam nowego rozdziału, ale szkoła. Teraz jak będę dodawała, to będą to trochę krótkie.. Komentujcie. ;3

środa, 6 marca 2013

Pytanie.

Kochani czytelnicy. :D
Mam pytanie. Czy chcecie, abym pisała też *Oczami Justina*, czy tylko mam pisać tak jak teraz ? :)
Podobają wam się rozdziały ? Pod rozdziałem jak będzie około 10 komentarzy to dodam następny. :)
Dziękuję za 1614 wyświetleń.

PS : https://twitter.com/Swag7339 - mój TT. Jeśli mnie zaobserwujesz to zrobię to samo.

piątek, 22 lutego 2013

Rozdział VI

Bawiłam się z nim świetnie. Zapomniałam przez ten czas o Justinie. Tańczyłam i piłam piwo za piwem. Nawet nie wiem kiedy i gdzie zasnęłam..
______________

Obudziłam się u Mateusza w domu. Obok mnie był Kamil. Szybko wstałam, buty wzięłam w rękę i na palcach poszłam w stronę wyjścia. Po drodze zabrałam moją torebkę, która wisiała na wieszaku. Wyszłam z domu. Szłam w kierunku swojego. Myślałam, czy między mną a Kamilem do czegoś doszło. Weszłam do domu, przywitałam się z rodzicami, którzy w pośpiechu jedli śniadanie i poszłam na górę. Ściągnęłam z siebie sukienkę i poszłam do łazienki. Wzięłam orzeźwiający, długi i pobudzający prysznic. Nałożyłam luźne ciuchy, usiadłam na łóżku i wzięłam laptopa. Weszłam na fb, miałam dużo zaproszeń do grona znajomych. Weszłam na TT, Justin dodał post ' Wybudziłem się. Jeszcze tylko kilka dni i wracam do domu.' Zamurowało mnie. Co mu się stało ? Czemu nikt mnie nie powiadomił. Wzięłam telefon i zaczęłam do niego dzwonić. Nikt nie odbierał. Zeszłam na dół, zastałam jeszcze rodziców, którzy właśnie wychodzili.
- Lecę do Kanady. - wykrztusiłam
- Co ?! Dziecko ! - powiedziała mama
- Justinowi coś się stało, a mnie przy nim nie ma. Mamo ja tam muszę być.- mówiłam przez łzy i zaciśnięte zęby
- To ja zostanę w domu i wszystkiego dopilnuje, abyś tam doleciała.- powiedziała mama przytulając mnie
- Dziękuję. - pobiegłam na górę, aby się spakować.
Postanowiłam tam pojechać. Chcę być przy nim właśnie w tej trudnej sytuacji. Mama załatwiała mi bilet do Kanady. W między czasie zadzwoniłam do Karoliny i jej wszystko powiedziałam. Po niecałej godzinie byłam spakowana i już jechałam na lotnisko. Trudniej będzie się dowiedzieć w jakim szpitalu leży Justin. Pożegnałam się z mamą i wsiadłam do samolotu. Lecąc czytałam różne czasopisma. W końcu usnęłam. Obudziłam się pół godziny przed lądowaniem. Przez ten czas wpatrywałam się w okno. Wylądowałam.  Zamówiłam taksówkę, pojechałam do Stratford, a tam zaczęłam zwiedzać szpitale. Pojechałam do jednego.
- Dzień dobry, jest tu Justin Bieber ? - zapytałam recepcjonistki
- Dzień dobry. Niestety nie. - odpowiedziała oschle
Pojechałam do drugiego szpitala.
- Dzień dobry. Jest tu Justin Bieber ? - ponownie zapytałam recepcjonistki
- Znów szalona fanka? Nie dobijesz się do niego. Ma pełno ochroniarzy.- była nie miła
Zaczęłam iść w stronę Pattie, widziałam ją.  Koło sali stał jeden potężny ochroniarz.
- Mogę ? - zapytałam przyglądając się uważnie jemu
- Nie. - odpowiedział
Zaczęłam się dopychać, a ten przerzucił mnie przez ramie i kierował się w stronę wyjścia. Usłyszałam głos Pattie.
- Wpuść ją, to jego dziewczyna. - Pattie spojrzała na mnie
Zeszłam z niego i wchodząc do sali powiedziałam do Pattie ' Dziękuję ' . Odpowiedziała uśmiechem. Weszłam do sali, Justin spał. Usiadłam obok niego na krześle, łzy zaczęły napływać mi do oczu. Siedziałam tak przez jakieś 20 minut, ale nie płakałam. Obudził się Justin.
- Kochanie co Ty tu robisz ? - spojrzał na mnie przejęcie
- Napisałeś na TT, że się wybudziłeś i wgl. - zaczęłam płakać
- Nie płacz, proszę Cię. Wszystko już jest dobrze.
- Co się tak w ogóle stało ? - zapytałam łapiąc go za dłoń
- Pamiętasz jak rozmawialiśmy przez skype ? Musiałem kończyć, bo jechałem na próbę. Byłem spóźniony i jechałem szybko. Straciłem panowanie i uderzyłem w drzewo.
- Justin .. Dobrze, że nic sobie nie połamałeś.. - nie wiedziałam co mam mówić
- Byłem w śpiączce przez dwa tygodnie, dlatego nikt do Ciebie nie dzwonił. Nawet nie zdążyłem nikomu powiedzieć o tym, że jesteśmy razem. Dopiero jak się obudziłem, powiedziałem mamie. Próbowali do Ciebie dzwonić, ale nie odbierałaś.
- Kurde, chyba zostawiłam telefon w domu. - zaczęłam go szukać w torebce
- Cieszę się, że przyjechałaś. - uśmiechnął się do mnie
- Nie mogłam dłużej bez Ciebie. - pocałowałam go
- A ja bez Ciebie. - uśmiechnął się do mnie tak bardzo  promiennie
- Kocham Cię. - wyszeptałam
-  Kocham Cię Maja. - zrobił dzióbek z ust, a ja go pocałowałam
- Gdzie będziesz nocowała ? - zapytał trzymając mnie za rękę
- Pojadę do hotelu. - uśmiechnęłam się
- Nie ma mowy. Mamy dużo dom, będziesz spała u nas.- usłyszałam z tyłu głos Pattie
- Proszę pani.- zaczęłam mówić
- Mów mi Pattie. - kobieta uśmiechnęła się pogodnie
- Nie, nie przenocuję ...
- Na pewno przenocuje u nas mamo. - wtrącił się Justin
- Ech, no dobrze. - uśmiechnęłam się, a Pattie wyszła
- Co tam u Ciebie ? - spojrzał na mnie
- Maturę miałam. - oznajmiłam
- I jak Ci poszło ?
- Myślę, że w miarę.
- A co masz zamiar robić po szkole ? Jakie plany ? - zaczął mnie wypytać
- Pójdę na jakieś studia, ale nie mam pojęcia na jakie. - usłyszałam mój telefon w torebce
- A jednak go masz. - zaśmiał się Jus
- Kurde, weź go znajdź.- zaczęłam go szukać.
Znalazłam go, ale przestał dzwonić. Fakt, miałam 10 połączeń nieodebranych od Justina i jedno od Kamila.. Zadzwonił kolejny raz.
- Przepraszam Justin, muszę to odebrać.- wyszłam z sali
- Hej. - powiedziałam odbierając
- Hej. Gdzie Ty jesteś ? - usłyszałam
- W Kanadzie.
- Co?! Po co ?
- Mój chłopak miał wypadek i jestem w szpitalu.
- Masz chłopaka z Kanady?! Pogięło Cię ?! - zaczął się wydzierać
- Przestań krzyczeć. Moje życie. - odpowiedziałam.
- Gadałem z kumplem, pamiętasz ?
- Tak, tak.
- Jak wróci do Polski to z chęcią zrobi Ci zdjęcia.
- Okej. Jak wrócę, to zadzwonię.
- Okej. Pa.
- Cześć. - rozłączyłam się i wróciłam na sale
- Wszystko okeej ? - zapytał Justin
- Tak, tak. - usiadłam na krzesło
- Chciałbym, żebyś byłą ze mną cały czas. - spojrzał na mnie
Nic nie odpowiedziałam, tylko się uśmiechnęłam i pogłaskałam go po policzku. Do sali weszła Pattie.
- Majka jedziemy do domu, jedziesz z nami, czy potem dojedziesz ?
- Już tak późno ?
 - Jest 22.47. - odpowiedział Justin
- Jadę. Justin przyjadę jutro. Kocham Cię. - nachyliłam się nad jego łóżkiem i go namiętnie pocałowałam
Wraz z Pattie pojechałyśmy do domu. Pokazała mi gdzie mam pokój. Zostawiłam w nim walizki i zeszłam na dół do Pat, która właśnie robiła kolację.
- Może pani pomóc ? - zapytałam grzecznie, a ona zakaszlała
- Przepraszam. Może w czymś Ci pomóc ? - zaśmiałam się i szybko się poprawiłam
- Jeśli chcesz to możesz dodać do sałatki przypraw. - z uśmiechem odpowiedziała mi Pattie
Zrobiłam to co mi kazała. Dokończoną sałatkę postawiłam na stole i rozstawiłam dwa talerzyki oraz sztućce. Pattie zrobiłam nam herbaty i postawiła na stole. Usiadłyśmy do stołu. Jadłyśmy.
- Cieszę się, że jesteś z Justinem.Wątpię, żeby jakaś dziewczyna aż z Polski przyleciała do Kanady. - powiedziała Pattie podczas kolacji
- Dla osoby, którą się kocha można zrobić wszystko. - odpowiedziałam
Pattie nic nie odpowiedziała, tylko się uśmiechnęłam. Podczas jedzenia gadałyśmy, a nawet się śmiałyśmy. Udało mi się przekonać Pattie, że to ja pozmywam. Po wykonanej czynności udałam się na górę do mojego pokoju, wzięłam potrzebne mi rzeczy i poszłam do łazienki.Weszłam do łazienki, do wanny nalałam wodę. Zrzuciłam z siebie ciuchy i weszłam do wanny.  Po nie całej godzinie wyszłam z wanny, wytarłam się ręcznikiem i ubrałam się w piżamę. Starannie wysuszyłam włosy i umyłam zęby. Wyszłam z łazienki i położyłam się na łóżko. Spojrzałam na telefon, była 1.05. Pomyślałam o Justinie i usnęłam.
Rano obudził mnie SMS. Był od mamy. ' Cześć. Jak tam?' Odpisałam ' Cześć. Wszystko okej.' Spojrzałam na godzinę, była 9.10. Wstałam, z walizki wzięłam sukienkę, którą dostałam od mamy. Poszłam do łazienki, odświeżyłam się, ubrałam się w sukienkę, rozczesałam włosy i pomalowałam się. Wychodząc z łazienki nałożyłam baleriny. Zeszłam na dół, na stole leżała karteczka. ' Cześć. Pojechałam na spotkanie z menadżerem Justina. Rozgość się, zrób sobie śniadanie, a potem pojedź do Justina. Pattie. ' Zrobiłam sobie omleta. Trochę to potrwało, bo nie wiedziałam gdzie jakie rzeczy stoją. Zjadłam, a naczynia włożyłam do zmywarki. Zamówiłam taksówkę i udałam się do szpitala. Weszłam do sali w której leżał Jus.
- Cześć kochanie. - pocałowałam go w czoło nachylając się nad jego łóżkiem
- Heej ślicznoto. - uśmiechnął się do mnie
- Jak się spało ? - usiadłam na krześle
- Bez Ciebie nie tak fajnie . - zrobił smutną minę
- Oj, przesadzasz.
- Mam dobrą wiadomość . - spojrzał na mnie uśmiechając się
- Tak ?
- Dziś po południu wychodzę, ale mam do końca tygodnia leżeć w łóżku.
- Tak ? To super. Tylko ja dziś już muszę lecieć.. Jutro poniedziałek..
- Nie, zostań. - przeciągał
- Muszę dochodzić do końca. - wstałam i zaczęłam chodzić po sali.
- Kochanie usiądź. - zrobiłam to co kazał
- Ja idę do lekarza i on daje mi wypis. Jedziemy do domu i spędzam z Tobą dzisiejszy dzień, albo nie lecę z Tobą do Polski.
- Justin wiesz dobrze, że musisz odpoczywać a nie tłuc się po świecie.
- Ale ja chcę z Tobą być ! - wykrzyknął
- Spokojnie. - złapałam go za rękę
- Wracam do domu. - wstał z łóżka - idę do lekarza po wypis, a Ty mnie spakuj.- wyszedł a ja zaczęłam go pakować. Wrócił po kilkunastu minutach.
- Już. Mam wypis.- poczułam jego gorące ręce na mojej tali
- Cieszę się. - wzięłam jego torbę i postawiam na podłodze. - Jedźmy już, zamówiłam taksówkę.
- Dobrze, tylko przebiorę się z tej piżamy. - wziął jakieś ubrania i się przebrał.
- Możemy już jechać ? - zapytałam
- Jasne. - wyszliśmy ze szpitala i wsiedliśmy do taksówki.
- W końcu do domu. - wzdychał
Położyłam głowę na jego ramieniu i złapałam go za rękę splatając nasze palce. Tak bardzo mi go brakowało. Tyle go nie widziałam, tyle mnie przy nim nie było. Ale w końcu jest ten moment kiedy jestem przy nim.
- Kocham Cię. - wyszeptałam
- Ja Ciebie też myszko. - pocałował mnie, a ja odwzajemniłam
Dojechaliśmy, wzięłam jego torbę i weszliśmy do domu. Dom był pusty, nie było jeszcze Pattie.
- Gdzie jest mama ? - zapytał mnie siadając na kanapie i włączając telewizor
- Pojechała na spotkanie z Twoim menadżerem. Idę zanieść torbę do Twojego pokoju.
Weszłam na górę i zostawiłam w pokoju Jusa jego torbę i wróciłam do niego. Usiadłam obok niego.
- Justin idź do łóżka. Musisz wypoczywać. Jeszcze jesteś osłabiony.
- Dobrze, ale pod warunkiem, że idziesz ze mną. - spojrzał mi w oczy
- No dobrze. - westchnęłam
Wziął mnie za rękę, poszliśmy do jego pokoju. On rozebrał się do samych bokserek i nałożył dresy. Położył się na łóżku, a ja obok niego. Moja głowa leżała blisko jego ramienia, a moja prawa ręka na jego torsie. Szeptał mi do ucha, że mnie bardzo kocha. Odwzajemniałam jego uczucie i mu to mówiłam. Usnęłam..
Obudziłam się około 15, Justina nie było przy mnie. Zeszłam na dół, siedział tam Justin i Pattie.
- Cześć. - powiedziała do mnie Pat.
- Cześć. - usiadłam obok nich
- Jak się spało ? - spytał Justin i pocałował mnie w czoło
- Dobrze. Po prostu się nie wyspałam tej nocy. - odgarnęłam włosy z twarzy
- Rozmawialiśmy z Justinem o tym, że dziś chcesz lecieć tak ?
- Tak, jutro mam szkołę. - odparłam
- Justin jutro doleci, co Ty na to ? - zaproponowała Pat
- Tak, aby był ze mną. - uśmiechnęłam się
- O której kochanie masz samolot ?
- O 16.30. - spojrzałam na zegarek, była 15.12
- To kochanie, pomogę Ci się spakować. - wziął mnie za rękę i udaliśmy się ku górze
Pakowałam się, a Justin mi się ciągle przyglądał.
- Jutro przylecę do Polski. Na zawsze. - usłyszałam z jego ust
- Dobrze. - uśmiechnęłam się
Spakowałam się, pożegnałam się z Pattie i Jusem. Wsiadłam do taksówki i jechałam na lotnisko. Wysiadłam z taksówki, wsiadłam do samolotu. Cały lot nie spałam, czytałam gazety, książki, słuchałam muzyki i pisałam z Justinem. Tak zleciały te godziny. Wysiadłam z samolotu, z lotniska zabrała mnie mama. Przez całą drogę wypytywała się mnie jak było. Gdy wróciłam do domu, udałam się do mojego pokoju. Poszłam do łazienki, zmyłam makijaż, zdjęłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic. Po pół godzinie wyszłam, wytarłam się ręcznikiem i ubrałam się w piżamę. Rozczesałam włosy i upięłam je w luźnego kucyka. Wyszłam z łazienki i poszłam spać.
______
Kochani podobają wam się moje rozdziały ? Jest mało komentarzy, dlatego piszę tak rzadko.

środa, 13 lutego 2013

Rozdział V

Wtedy zaczęłam go całować, chciałam żeby nasz ostatni dzień był pamiętny.
- Pamiętasz, że się tu przeprowadzam ? - przerwał
- Tak, cieszy mnie ten fakt. - nadal go całowałam.
 Nie wiem jakim cudem, ale zasnęłam obok niego ..
_______________________

Obudziło mnie słońce, które wpadało przez okno. Obok siebie zobaczyłam śpiącego Biebera. Leniwie spojrzałam na telefon, była 6.40. Wstałam, otworzyłam szafę, wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki. Odświeżyłam się, upięłam włosy oraz zrobiłam delikatny makijaż. Wyszłam, Justin siedział na łóżku.
- Kochanie, obudziłam Cię ?
Usiadłam obok niego całując go na przywitanie.
- Nie. - odwzajemnił
- Muszę do szkoły.
Zrobiłam smutną minę i położyłam się na łóżko. Nic mi się nie chciało.
- Słoneczko, zrób sobie wolne .. - Jus po miział mnie po brzuchu.
- Nie.
Wstałam, spojrzałam na zegarek. Była już 7.25.
- Ubieraj się i odprowadzasz mnie do szkoły, a potem wracasz .. - powiedziałam cicho
- Za kilka dni będę z powrotem . - pocałował mnie
- Wiem. A teraz nakładaj koszulkę.- podałam mu jego koszulkę
Włożył ją i zeszliśmy na dół. Rodziców nie było jeszcze w domu. Wzięłam z szafki dwa batony, jednego rzuciłam Justinowi. Oboje je lubiliśmy.  Wyszliśmy z domu. Szliśmy spacerkiem trzymając się na za ręce. Doszliśmy, a on odprowadził mnie pod samą klasę.
- Będę tęsknić.. - wyszeptałam przegryzając wargę
- Wiem, ja też. Ale to tylko kilka dni Kochanie.
Zaczął mnie całować, tak jakby był to nasz ostatni pocałunek. Wszyscy na nas patrzyli. Zadzwonił dzwonek.
- Dobra, idź już. - mocno go przytuliłam
- Kocham Cię, pamiętaj. Będę pisał, dzwonił codziennie.
Pocałował mnie i odszedł. Weszłam do klasy i nagle wszyscy zaczęli ze mną gadać. Nie wytrzymałam, wybuchłam.
- Jak nie byłam z Bieberem to nie gadaliście ze mną, tylko z nim jestem to już wielka przyjaźń ! - wykrzyczałam
Oni usiedli na swoje miejsca przerażeni, sorka weszła do klasy i zaczęła się lekcja. O 13.25 skończyłam lekcję, więc wróciłam do domu. Po drodze dostałam SMS'A od mamy, że wracają za kilka dni, bo babcia złamała rękę .
- Super.. Sama .. - powiedziałam sama do siebie.
Wróciłam do domu, usiadłam na łóżku i od razu weszłam na fb i TT . Justin nic nie pisał. Minęło kilka godzin, a ja już strasznie tęsknie. Postanowiłam zjeść obiad, więc zeszłam na dół do kuchni. Zrobiłam sobie małe spaghetti i zjadłam. Umyłam po sobie i wróciłam na górę. Odrabiałam lekcje, gdy dostałam SMS'A od Justina, czy wejdę na Skype'a. Odpisałam, że tak i szybko weszłam. Gadaliśmy ze sobą z godzinę.
- Kochanie, muszę już iść, mam próbę.. - powiedział
- Kocham Cię. - dodałam, a on się rozłączył
Nie mogłam skupić się na lekcjach, myślałam o nim. Odrobiłam lekcje, zeszłam na dół i zrobiłam sobie kolacje. Zjadłam, umyłam po sobie i wróciłam na górę. Zadzwonił mój telefon, była to Karolina. Odebrałam.
- Hej .. - usłyszałam
- No hej .
- Mogę wpaść do Ciebie ? - zapytała
- Jasne.
- Będę za 10 min. ok ?
- Okeej, czekam.
Usiadłam na łóżku, weszłam na TT i zauważyłam że Jus dodał wpis : Tęsknie za nią .. <3 A teraz próby i za kilka tygodni powrót do Polski ' Co !? Kilka tygodni ? Przecież miało być kilka dni ! Zamknęłam laptopa, zachciało mi się płakać, ale się powstrzymywałam. Usłyszałam dzwonek do drzwi, zeszłam na dół i otworzyłam drzwi. Oczywiście była to Karolina. Bez słowa ją przytuliłam i zaczęłam płakać jak małe dziecko.
- Co się stało ? - zapytała mnie
Weszłyśmy do pokoju i usiadłyśmy na łóżko.Opowiedziałam jej wszystko, przecież to moja przyjaciółka.
- Dobra, co tam u Ciebie ? - otarłam łzy
- Bardzo dobrze. Pamiętasz może Mateusza z 3C ?
- Jasne, najładniejszy chłopak w szkole.
- Spotykamy się.
- No co Ty ? - zdziwiłam się
- Jutro mamy już 4 randkę.
- Tak się cieszę. - przytuliłam ją
- A Justinem się nie przejmuj, wróci za nim się obejrzysz.
- Mam nadzieje. Dziękuję, że jesteś Karolina. -  uśmiechnęłam się
Gadałyśmy o wszystkim i o niczym.
- Muszę już iść. Pa Majka. - pocałowała mnie w policzek i wyszła
- Pa. - odpowiedziałam
Mijały dni, tygodnie a Justin nawet nie napisał, ani nie zadzwonił. Z domu wychodziłam tylko do szkoły. Przychodziła do mnie Karolina i pocieszała, ale to nic nie dawało. Rodzice się dopytywali, ale ja nic im nie mówiłam. Obudziłam się rano, był to dzień w którym pisałam maturę. Jak zwykle na luzie do tego podeszłam. Napisałam myśląc o moim chłopaku, cały czas w mojej głowie on. Wróciłam do rzeczywistości. Rodzice mówią, że mam depresje. Wątpię.. Do pokoju weszła Karolina z Mateuszem.
- O hej. - przywitałam się
- Hej. To jest Mateusz.- podałam mu rękę mówiąc swoje imię
- Miło mi. Siadajcie. - usiedli na fotelach
- Wiesz Majka, pora wyciągnąć Cię z domu. Dziś o 19 Mateusz urządza imprezę z okazji napisania matury.. Wpadniesz ? - zapytała mnie przyjaciółka
- Jasne, czemu nie. Przyda mi się taka impreza. - sztucznie się uśmiechnęłam, bo szczerze mówiąc nie chciało mi się tam iść
- Okeej, jesteśmy umówieni - powiedziała Karolina
- Do zobaczenia - powiedziałam kiedy wychodzili
Spojrzałam na zegarem. była 14.48. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, ubrałam białą sukienkę i dodałam brązowy pasek. Na nogi nałożyłam kremowe szpilki. Stanęłam przed lustrem, delikatnie się umalowałam i wyprostowałam włosy. Wzięłam torebkę, do której spakowałam potrzebne rzeczy. Była już 18.40, więc wyszłam z domu. Mateusz mieszkał ulicę dalej, więc się przeszłam. Na miejscu byłam o 18.55.
- Hej. Cieszę się, że jesteś. - przywitała się ze mną Karola
- Ja bym nie przyszła ? Muszę się wyluzować . - zaśmiałam się
- Idę pomóc Matiemu. Baw się dobrze . - uśmiechnęła się
 - Okej. - odpowiedziałam
Wzięłam butelkę piwa, próbowałam otworzyć, ale niestety się nie udało. Podszedł do mnie jakiś chłopak. Włosy miał ciemnie, cerę opaloną.
- Pomogę Ci. - wziął ode mnie butelkę i otworzył
- Dziękuję. - posłałam mu uśmiech i wzięłam od niego butelkę
- Jestem Kamil. - podał mi dłoń
- A ja Maja miło mi. - uśmiechnęłam się ponownie
Napiłam się piwa, a Kamil ciągle mi się przyglądał.
- Jesteś śliczna wiesz ? - powiedział do mnie
- Ja ? Nie. Za dużo wypiłeś. - zaśmiałam się
- Ale na prawdę. Wiesz co, mój kolega jest fotografem w jednej agencji modelek, pogadam z nim może zrobi Ci jakieś zdjęcia.
- Mi ? Nie, przestań.Nie moja w tym rola. - śmiałam się
- Spróbujemy, tylko daj mi swój numer telefonu.
Wymieniliśmy się numerami. Kamil był bardzo przystojny. Jego niebieskie oczy, jego opalona cera przyprawiały mnie o dreszcze. Dogadywaliśmy się. Wypiłam piwo, wtedy porwałam Kamila do tańca. Bawiłam się z nim świetnie. Zapomniałam przez ten czas o Justinie. Tańczyłam i piłam piwo za piwem. Nawet nie wiem kiedy i gdzie zasnęłam..
_____________
Kochani, przepraszam że nie pisałam ale wiecie szkoła, a teraz ferie i wyjechałam. :) Proszę o komentarze. ; )
NOWA POSTAĆ :
- Mateusz Pawluk - pełnoletni. Klasa maturalna. Jego hobby to kosz. Chcę zostać koszykarzem.
- Kamil Brodziak - ma dwadzieścia lat. Studiuję prawo. Jest sam. Jego hobby to jazda na desce.