czwartek, 17 lipca 2014

Rozdzaił XIV

- Może już pójdę. - powiedział, wychodząc już z pokoju.
- Zostań na noc, proszę.
- Mogę? - zapytał, ale po chwili zaczął się śmiać.
- Chodź wariacie. - poklepałam miejsce obok siebie.
____________________

Położyliśmy się obok siebie, wtuleni. Spojrzałam na zegarek, wskazywał godzinę 20:30.
- Idę wziąć prysznic, nie uciekaj nigdzie. - pogroziłam mu palcem.
- Nigdzie się nie wybieram. - uśmiechnął się cwaniacko.
Wzięłam potrzebne rzeczy i poszłam do łazienki. Weszłam pod prysznic i zaczęłam się myć. Gdy skończyłam, wyszłam spod prysznica i się wytarłam. Ubrałam się w piżamę i wysuszyłam włosy. Kiedy wyszłam z łazienki, Justin już spał. Nie chciałam go budzić, więc położyłam się obok niego. Wzięłam telefon do ręki, napisałam do Karoliny co się dziś wydarzyło. Napisała tylko, żebym nie straciła Justina. Chciałam jej odpisać, ale przypadkowo wypadł mi telefon z ręki wprost na podłogę. Obudziłam tym Justina.
- Co się stało? - zerwał się przestraszony.
- Telefon mi upadł na podłogę. - zbierałam części.
- Jaka z ciebie niezdara. - zaczął się śmiać.
- Cicho. - uderzyłam go w ramię.
- No co, taka prawda. - wstał z łóżka.
- Mogę skorzystać z twojej łazienki? - spytał.
- Po co się głupio pytasz? - uniosłam brew do góry.
- Tak z kultury. - uśmiechnął się.
- Idź, idź. - machnęłam ręką i zaczęłam składać telefon.
Poskładałam telefon, położyłam się, przykryłam się kołdrą i weszłam na tt. Odpisałam kilku osobom i dodałam post " wszystko jest już dobrze. kocham go ". Z łazienki wyszedł Justin w samych bokserkach.
- Mrr. - spojrzałam na niego.
- No chyba nikt nie jest tak seksowny jak ty. - położył się obok mnie.
- Mówisz? - zwróciłam głowę w jego stronę.
- Jak najbardziej. - pocałował mnie.
- Będę tęsknić. - przejechałam palcem po jego klacie.
- Myślisz, że ja nie. - spojrzał w moje oczy.
- Chodźmy spać, jutro trzeba rano wstać. - pocałowałam go, odwróciłam się i zgasiłam lampkę.
- Dobranoc kochanie.
- Dobranoc.
Obudził nas rano budzik, który zadzwonił równo o 7:00.
- Mamo, jeszcze 5 minut. - nakrył głowę kołdrą.
- Oo, już jestem mamą. - wstałam z łóżka.
- Wstawaj ! - zdarłam z niego kołdrę.
- Przepraszam kochanie. - wyszczerzył zęby i wstał z łóżka.
- O 9 ma być po ciebie Scooter, więc ruchy. Spakowany jesteś? - między czasie ścieliłam łóżko.
- Ty już możesz zostać moją żoną. - ubierał się.
- No może kiedyś. To co jesteś spakowany? - wyciągałam ubrania z szafy.
- Tak, ciągle jestem na walizkach.
- Aha. Dobra, czekaj tu. - wzięłam ubrania i poszłam do łazienki.
Wzięłam szybki prysznic, następnie wytarłam ciało, nałożyłam bieliznę, sukienkę i zaczęłam się malować. Gdy się umalowałam, wyprostowałam włosy i wyszłam z łazienki. Justin siedział na łóżku i coś pisał na telefonie.
- Chodź na dół, na śniadanie. - wyciągnęłam do niego rękę.
- Już idę. - wstał i zeszliśmy na dół.
Wszyscy jeszcze spali, więc kuchnia tylko do mojej dyspozycji.
- Na co masz ochotę? - spytałam.
- Co mi zrobisz, to ja zjem. - uśmiechnął się siadając do stołu.
- Jajecznica? - spytałam biorąc patelnię.
- Jasne.
Wyjęłam jajka z lodówki, wbiłam na patelnie kilka jajek, wkroiłam szczypiorek i usmażyłam. Rozłożyłam na talerze i postawiłam na stół. Wyciągnęłam z szafki sztućce, które podałam Justinowi.
- Smacznego. - usiadłam.
- Wzajemnie.
Zaczęliśmy jeść. Po spożyciu odstawiłam naczynia do zmywarki.
- Idziemy do ciebie? - spojrzałam w jego stronę.
- Tak.
Nałożyłam buty i wyszliśmy z domu. Ode mnie do Justina było nie daleko, ale i tak musieliśmy pojechać samochodem, bo Justin nie chciał go u mnie zostawić. Kiedy byliśmy już na miejscu, Pattie czekała na zewnątrz.
- Dzień dobry. - przywitałam się wychodząc z samochodu.
- Cześć, cześć. - podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła.
- Cześć mamo. - Justin ucałował ją w policzek.
- No cześć synku.
- Dzwonił do ciebie Scooter? - spytał Juss mamy.
- Tak, zmiana planów, masz pojechać na lotnisko, tam cię odbierze.
- Kurwa. - powiedział cicho.
- Justin, ostrzegam cię. - powiedziała srogo Pat.
- Przepraszam. Idę po walizki.
Poszedł do domu. Ja zostałam z jego mamą.
- Już wszystko dobrze między wami? - usiadłyśmy na krzesłach obok domu.
- Na szczęście już tak. Wyjaśniliśmy już sobie wszystko.
- To dobrze, cieszę się.
Z domu wyszedł Justin z walizkami, które pakował do samochodu.
- Będę uciekał. - spojrzał na mnie.
Wstałam z krzesła i mocno się do niego przytuliłam.
- Będę tęsknić. - wyszeptałam.
- Ja też kochanie. - spojrzał mi w oczy.
Pocałowaliśmy się na koniec. Pożegnał się z Pattie.
- Pisz, dzwoń. - krzyknęłam.
- Pa. - odpowiedział i wsiadł do auta.
- Minie szybko, zobaczysz. - pocieszała mnie Pat.
- Mam nadzieje.
- Chodź do domu, napijemy się czegoś.
Poszłyśmy do domu, był to upalny dzień, więc kobieta nalała nam lemoniady. Siadłyśmy na tarasie i piłyśmy. Rozmawiałyśmy bardzo długo, opowiedziałam jej trochę o moim życiu, o rodzinie. Była już godzina 11:30.
- Będę szła, bardzo mi było porozmawiać. - wstałam z krzesła.
-  Za dwa dni lecę do Kanady, jeśli byś chciała, możesz polecieć ze mną. - zaproponowała.
- Proszę się nie gniewać, ale chyba zostanę tu. - uśmiechnęłam się.
- No dobrze, dobrze. - wyszłyśmy przed dom.
- To do widzenia.
- Cześć. - pomachała mi.
Szłam powoli, weszłam na tt i napisałam post " chwila rozłąki, to nic ". Doszłam do domu, przywitałam się z rodzicami i jak zawsze udałam się do mojego królestwa. Dostałam SMS-a od Karoliny, że są wyniki matur na internecie. Zdziwiłam się, że tak szybko, ale przypomniałam sobie, że dziś zakończenie roku i muszę iść po wyniki. Wzięłam szybko laptopa i zalogowałam się na stronę, aby sprawdzić wyniki. Serce waliło mi jak oszalałe.
- Mamo ! - zleciałam na dół.
- Tak? - mama stała i gotowała obiad.
- Zdałam ze wszystkiego ! - zaczęłam krzyczeć.
- To super ! Jestem taka dumna. - przytuliła mnie.
- Kurde, muszę wybrać jakiś kierunek studiów. - podrapałam się po głowie.
- Znajdziesz coś dla siebie. - uśmiechnęła się i wróciła do robienia obiadu.
Wróciłam na górę, nie wiedziałam, czy zadzwonić do Justina, może będę mu przeszkadzać, więc napisałam mu SMS-a. Napisałam też do Karoliny, ona też zdała. Teraz wybór kierunku na studia, kompletnie nie wiem na jaki. Zeszłam na dół.
- Mamo, idę po wyniki do szkoły. - powiedziałam wychodząc z domu.
Szłam powoli, nigdzie mi się nie spieszyło. Zaczął dzwonić mi telefon, to Justin. Odebrałam.
- Cześć słonko. - usłyszałam w słuchawce.
- Cześć skarbie. - odpowiedziałam.
- Gratulacje. Cieszę się.
- Dziękuję. Gdzie już jesteś? - spytałam.
- Już lecę. Tęsknie.
- Ja też. - uśmiechałam się sama do siebie.
- Scooter i Fredo też przesyłają gratulację.
- Pozdrów ich.
- Dobrze, muszę kończyć. Kocham cię, pa.
- Ja ciebie też, pa. - rozłączyłam się.
Doszłam już do szkoły. Stałam po gabinetem dyrektora i czekałam, aż ktoś wyjdzie z niego. Poczekałam chwilę, wyszła moja "koleżanka" z klasy.
- Ooo, hej Maju. Co tam u ciebie?
- Cześć Marta. Wszystko dobrze, a u ciebie?
- No też. Zostanę mamą. - między czasie obczajała mnie od góry do dołu.
- To gratuluję. - uśmiechnęłam się sztucznie, nie lubiłam jej.
- Dzięki. A ty jak tam z Bieberem? Nic ten tego?
- Układa nam się bardzo dobrze, najpierw chciałabym pójść na studia, potem będziemy myśleć o naszej przyszłości.
- Dobra uciekam, pa.
- Cześć.
Weszłam do dyrektora, odebrałam w teczce wyniki i wyszłam. Poszłam wprost do domu. Gdy wróciłam, obiad już był na stole.
- Cześć, jestem.
- Siadaj już do stołu.
- Tylko umyję ręce.
Poszłam do łazienki, związałam włosy i umyłam ręce. Wróciłam do kuchni, siadłam, poczekałam na wszystkich i zaczęłam jeść.
- Mamo, powiedziałaś tacie? - spojrzałam na mamę.
- Nie.
- Córeczko, tylko nie mów, że zostanę dziadkiem.
- Tato, do tego to jeszcze daleka droga. Zdałam maturę. - uśmiechnęłam się.
- To fajnie. Gratulację.
- Nawet nie myśl o tym dziadku. - pogroziłam tacie palcem.
- Nawet nie mam zamiaru.
- To dobrze. - uśmiechnęłam się.
Zjedliśmy obiad. Umówiłam się z Karoliną na lody. Wyszłam z domu i czekałam na nią pod domem. Ukazała się w oddali.
- Szybciej, szybciej ! - poganiałam ją.
- Idę, idę. - stanęła przede mną.
- No witam.- ucałowałam ja w policzek.
- No hej, hej. - uśmiechnęła się.
- Chodź, idziemy. - ruszyłyśmy w stronę lodziarni.
- Co tam, odebrałaś papiery?
- Tak, ale nie zgadniesz kogo spotkałam.
- No dawaj.
- Martę.
- I co?
- Pochwaliła mi się, że jest w ciąży.
- Pierdzielisz? - wytrzeszczyła oczy.
- Nie. - zaczęłyśmy się obie śmiać.
- Wiedziałam, że wkrótce to nastąpi, z każdym to wiesz.. - szturchnęła mnie w ramię.
- Dokładnie, ale jaka dumna z tego. - zaśmiałam się.
- Żal mi jej.
- Spytała się, jak tam z Bieberem, czy ten tego. Wprost jej odpowiedziałam, że pierwsze studia, dopiero potem pomyślimy nad przyszłością. Speszyła się i poszła.
Karolina wybuchła śmiechem, ja również.
- Biedna, biedna.
Doszłyśmy do lodziarni, kupiłam dwa małe lody śmietankowe. Usiadłyśmy na krzesłach i jadłyśmy.
- Justin już pojechał tak? - spytała.
- Tak.
- A kiedy wraca, nie wiesz?
- Niestety nie, gdzieś za miesiąc pewnie.
- Minie szybko. - uśmiechnęła się do mnie.
- Też tak myślę.
- Najważniejsze, że między wami jest dobrze.
- Właśnie. A ty jak tam? - spojrzałam na nią
- Jestem sama.
- Na prawdę? - nie wierzyłam, ona zawsze w związkach była długo.
- Tak, ale nie chcę o tym gadać.
- Dobrze.
Zobaczyłam Kamila przechodzącego obok lodziarni, na szczęście mnie nie zobaczył, poszedł dalej. Tyle mojego szczęścia. Zadzwonił telefon Karoliny, odebrała.
- Kochana, muszę iść do domu. Dziadkowie przyjechali. Spotkamy się jeszcze na dniach. - pocałowała mnie w policzek.
- Dobrze. Pa.
- Pa. - pomachała mi i poszła.
Postanowiłam pójść jeszcze do marketu po zakupy. Przeszłam się kawałek, wstąpiłam do tesco, wzięłam koszyk, kupiłam trochę słodyczy i soczków pomarańczowych, lubię je. Zapłaciłam, zapakowałam w siatki i ruszyłam do domu. Szłam powoli, ale siatka nie wytrzymała ciężaru i się porwała. Zaczęłam zbierać zakupy, wtedy ktoś stanął nade mną, ale kucną i mi pomógł.
- Pomogę cię. - uniosłam głowę, zobaczyłam niebieskookiego blondyna, miał około 20-stu lat.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się.
Pomógł mi pozbierać kilka opakowań żelków, upchałam to do torby.
- Jak ci na imię? Ja jestem Alek.
- Majka. - podałam mu dłoń, a on ją ucałował.
- Bardzo mi miło, Maju. - uśmiechnął się.
- Może dasz się zaprosić na ciastko? Widzę, że lubisz słodycze. - zaśmiał się.
- Wiesz, trochę się spieszę. - skłamałam.
- Nie daj się prosić. - jego uśmiech był bardzo przekonujący.
- No dobrze. - uśmiechnęłam się.
- Tam za rogiem jest pyszna cukiernia. Wyśmienite ciasta.
- Dobrze, chodźmy zatem. - ruszyliśmy w drogę.
- Pochodzisz stąd? - spojrzał na mnie tymi niebieskimi oczami.
- Tak, pochodzę z Łodzi, a ty?
- Pochodzę z Warszawy, ale od 3 lat mieszkam i studiuję w Łodzi. - ciągle mi się przyglądał, a ja odwracałam wzrok.
- A co studiujesz? - patrzyłam się w ziemię, aby nasze wzroki się nie spotkały.
- Medycynę, ale trochę żałuję, nie ciekawi mnie aż tak bardzo.
- Ja również wybieram się na studia, ale niestety jeszcze nie wiem na jakie.
- To już twój wybór, musisz wybrać to co lubisz. - wtedy spojrzałam na niego, a on na mnie, nasze wzroki się spotkały.
- To już tu. - powiedziałam.
Weszliśmy do środka, było bardzo dużo ludzi. Myślałam, że nie ma wolnych stolików, ale jeden był wolny, koło okna. Usiedliśmy.
- To jakie ciacho byś zjadła? - spojrzał na mnie, a ja w tym czasie rozglądałam się po cukierni.
- Sernik z rodzynkami, uwielbiam. - uśmiechnęłam się spoglądając na niego.
Poszedł i zamówił dwa serniki, oczywiście z rodzynkami. Wrócił na miejsce.
- Jesteś bardzo ładną dziewczyną.
- Zaczęła się gadka-szmatka. - pomyślałam.
- Dziękuję. - odpowiedziałam.
- A masz chłopaka? - czekałam tylko na to pytanie.
- Tak. - uśmiechnęłam się.
- Ooo. - jego mina zrzedła.
- A jak wam się układa?
- Ostatnio mieliśmy małe problemy, ale już wszystko jest dobrze. Teraz go nie ma. - pewnie nie takiej odpowiedzi się spodziewał.
- A gdzie jest, jeśli można wiedzieć? - przynieśli nam ciastka.
- Jest w trasie koncertowej. - wzięłam za łyżeczkę i zaczęłam jeść ciastko.
- A twój chłopak to jakiś gwiazdor, tak?
- Widzę, że nie czytasz portali plotkarskich. - uśmiechnęłam się.
- Nie mam na to czasu. - zaczął jeść sernik.
- Tak, mój chłopak to gwiazdor. To Justin. - nie dał mi dokończyć.
- Tylko nie mów, że Bieber. - wytrzeszczył oczy.
- Tak, tak, Bieber. - zaśmiałam się.
- Nie no, nie wierzę. - odłożył łyżeczkę na talerzyk.
- Ale w co ? - uniosłam brwi ku górze.
- Może to trochę głupie, ale jestem fanem Justina. Słyszałem, że jest z dziewczyną z Polski, że mieszka tu gdzieś niedaleko, ale nie sądziłem, że spotkam jego dziewczynę. - po chwili uniósł kącik ust do góry.
- Niesamowite. Nigdy nie spotkałam chłopaka, który lubił by Justina. - uśmiechnęłam się i w dalszym ciągu zaczęłam jeść ciastko.
- A widzisz, są wyjątki. - uśmiechnął się.
Przez chwilę jedliśmy w ciszy.
- Muszę dać Ci swój numer, jak Justin przyjedzie, dasz mi znać. Muszę go poznać. - spojrzał na mnie.
- Jasne. - podał mi swój numer.
- A daj mi jeszcze swój, żebym wiedział kto dzwonił. - podałam mu swój numer.
- Proszę. - konsumowałam ciastko.
- Dzięki. - ponownie wziął łyżeczkę i jadł.
Zjedliśmy w ciszy.
- Muszę już iść. - spojrzałam na zegarek na telefonie.
- Odprowadzę cię, jeśli nie masz nic przeciwko. - wstałam z krzesła, on również się podniósł.
- Jasne. - wyciągnęłam z małego portfelika pieniądze.
- O nie, ja cię tu zaprosiłem, ja stawiam. - wyciągnął z kieszeni pieniądze, położył na stole i wyszliśmy.
- To w którą stronę? - zapytał.
- W tą. - wskazałam palcem w prawą stronę.
- To chodźmy. - ruszyliśmy w stronę mojego domu.
- Kurde, no. - usłyszałam.
- Co? - spojrzałam na niego mrużąc oczy pod słońce.
- Ten Justin to zawsze miał szczęście do dziewczyn. Zawsze takie ładne. - patrzył się przed siebie.
- Masz rację, Selena jest ładna. - uśmiechnęłam się.
- Ty również jesteś bardzo ładna. - zarumieniłam się, ponieważ dziwnie się czułam, gdy ktoś mówił mi komplementy.
- Dziękuję, ale przesadzasz. - patrzyłam się pod nogi.
- Mógłbym się z tobą kłócić, ale wiem, że i tak dopniesz swego. - wyszczerzył swoje zęby.
- No i masz rację.
Szliśmy w ciszy, dopiero gdy doszliśmy do domu, odezwałam się.
- To już tu. - stanęliśmy na przeciwko siebie.
- Miło było cię poznać, dziewczynę Justina Biebera. - spojrzał na mnie, po czym pocałował mnie w policzek.
- To do następnego razu. - uniósł rękę i poszedł w swoją stronę.
- Pa. - krzyknęłam.
- Pa, pa. - odpowiedział i poszedł.
Weszłam do domu, przy oknie stał Kacper z mamą.
- Siostra, co ty odstawiasz? - od razu zostałam napadnięta.
- No co, kolega. - oburzyłam się.
- Tak się mówi. - dodała mama z chytrym uśmieszkiem.
- Mamo, jestem z Justinem i go kocham więc nie mówcie mi takich bzdur.
Poszłam na górę, wypakowałam zakupy na łóżko i przebrałam się w luźne ciuchy. Włączyłam wiatrak, usiadam na łóżko, wzięłam laptopa, poszukałam jakieś komedii do oglądania. Postanowiłam obejrzeć "Dziewczyna mojego kumpla". Otworzyłam paczkę żelków i zaczęłam jeść. Kiedy film się skończył, było już późno. Zamknęłam laptopa, posprzątałam puste opakowania po sokach i żelkach i wyłączyłam wiatrak.
- Chodź na kolację. - krzyknęła z dołu mama.
- Nie jestem głodna. - odpowiedziałam.
Wzięła potrzebne rzeczy i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, umyłam włosy, a następnie je wysuszyłam. Wyszłam z łazienki, położyłam się na łóżku, wtedy zobaczyłam, że Justin napisał mi SMS-a "wejdź na skype". Wzięłam laptopa, szybko weszłam na skype. Zobaczyłam Justina, który ma rozcięte usta.
- Kochanie, a tobie co się stało?
- Potknąłem się o nogi Fredo i zaliczyłem glebę.
- Boże.
Gadaliśmy, opowiedziałam mu o Alku, oczywiście był zazdrosny, pytał, czy mnie podrywał. Powiedziałam mu prawdę. Ale oczywiście jak to Justin, ciągle był zazdrosny.
- Kochanie, muszę już kończyć.
- Dobrze, uważaj na siebie. Kocham cię. - posłałam mu buziaka.
- Ja ciebie też. Uważaj na tego chłopaka. Pa. - odesłał mi buziaka.
- Pa. - odpowiedziałam.
Rozłączył się. Spojrzałam na zegarek, wskazywał już 22:40. Jeszcze szybko weszłam na tt, dodając post "kolejny raz przeżywamy to samo" dodając do postu zdjęcie z Justinem. Zamknęłam laptopa, odłożyłam go na szafkę, zgasiłam lampkę i przekryłam się kocem. Zza okna usłyszałam grzmoty. Bardzo bałam się burzy. Zaczęło błyskać, grzmieć. Brakowało mi Justina, który by mnie przytulił.
________
15 komentarzy - następny rozdział.

16 komentarzy:

  1. ooo czekałam !! cudowny ! kocham wielbie !

    OdpowiedzUsuń
  2. czyżby romans Majki? bomba !

    OdpowiedzUsuń
  3. jest superowy! czekam na następny rozdział ;) pozdrawiam ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. od dziś czytam twojego bloga i sie zakochałam *,*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja już chcę następny ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. dlaczego nie jestem na miejscu Majki hehehe ^^ świetnie, masz talent :3

    OdpowiedzUsuń
  7. pisz dalej masz naprawdę duży talent <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Pisz dalej ♡

    OdpowiedzUsuń
  9. ciekawe co Maja zrobi sama ;p extra <3

    OdpowiedzUsuń
  10. przeczytałam wszystko !
    pisz dalej, jak najszybciej ! <333

    OdpowiedzUsuń
  11. N A S T Ę P N Y R O Z D Z I A Ł !!
    najlepsze <33

    OdpowiedzUsuń
  12. super !
    czekam na następny ;))

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham ♡♥♡

    OdpowiedzUsuń