Zza okna usłyszałam grzmoty. Bardzo bałam się burzy. Zaczęło błyskać, grzmieć. Brakowało mi Justina, który by mnie przytulił.
_______
Minęło 2 dwa tygodnie odkąd Justin pojechał w trasę. Strasznie za nim tęsknie, po mimo codziennych rozmów na skype. Alek ciągle do mnie piszę, mam go trochę już dość. Oczywiście Justin o tym nie wie. Ranek, poniedziałek, godzina 9:00. Wstałam z łóżka, udając się wprost pod prysznic. Następnie wysuszyłam włosy upinając je w luźny kucyk. Ubrałam się w skórzane, obcisłe leginsy i tunikę. Po godzinie zeszłam na dół.
- Cześć mamo. - pocałowałam ją w policzek.
- A ty co nie w pracy? - otworzyłam lodówkę, wyciągając z niej mleko.
- Mam dopiero na 12.
Wyciągnęłam z szafki miseczkę, nasypałam płatek i zalałam mlekiem. Wzięłam łyżkę, siadłam przy stole, postawiłam miskę przed sobą i zaczęłam jeść.
- Kochanie, może wyszłabyś za 2 tygodnie z domu? - spoglądając na mnie powiedziała mama.
- Nie, o 13 leci mój ulubiony serial. - mówiłam z zapchaną buzią.
- Zjedz pierwsze, a nie mów z zapchaną buzią. - usiadła na krześle pijąc kawę.
- Dobrze.
- Ten serial leci już z 2 miesiące, a ty oglądasz go od dwóch tygodni.
- No, co fajny jest. - odłożyłam naczynia do zmywarki i udałam się na górę.
Odkąd Justin wyjechał w ogóle nie wychodzę z domu. Jem o wiele więcej słodyczy niż przedtem. Nic praktycznie nie robię, tylko oglądam filmy i czekam na rozmowę z Justinem. Stanęłam na przeciwko szafy, zobaczyłam, że jestem nie umalowana, a tego ostatnio bardzo nie lubię. Wzięłam tusz do rzęs i umalowałam je. Wzięłam również eyeliner i zrobiłam sobie delikatne kreski, które może miałam 3 razy w życiu. Schowałam kosmetyki, poszłam do łazienki, stanęłam na wagę, wskazywała 56.
- Przytyłam. - powiedziałam sama do siebie.
Ponownie podeszłam do szafy, delikatnie uniosłam bluzkę do góry i zobaczyłam brzuch. Nadal był chudy. Tyle szczęścia. Położyłam się na łóżku. Dostałam wiadomość, byłam pewna, że była od Justina. Wzięłam telefon do ręki, była od Alka " Cześć. Dziś o 19 jest impreza w klubie, wpadniesz? "
- Od dwóch tygodni siedzę w domu, może bym w końcu wyszła. - pomyślałam.
" Hej. Wpadnę, albo przyjdź po mnie. Bądź o 18:30 ". Odpisał tylko "ok". Wstałam z łóżka, otworzyłam szafę.
- W co ja się ubiorę? - kolejny raz gadałam sama z sobą.
- Muszę iść na zakupy.
Wzięłam pieniądze, schowałam je w portfel, a portfel w torebkę. Zeszłam na dół.
- Mamo, idę na zakupy. - mama szykowała się powoli do pracy.
- To się chociaż przebierz, ta tunika jest straszna. - skrzywiła się.
- Tak? No dobra.
Wróciłam się na górę, nałożyłam bluzkę, która odkrywała pępek. Rozpuściłam też włosy. Ponownie zeszłam na dół.
- Lepiej? - pokazałam się mamie.
- Nie poznaję cię, bardziej seksownie się ubierasz, malujesz. No, no. - mama widocznie była zadziwiona.
- Nie przesadzaj. Wychodzę, pa.
W korytarzu nałożyłam baleriny i wyszłam. Udałam się do centrum handlowego. Chodziłam po sklepach, szukając czegoś nowego. W jednym sklepów zobaczyłam sukienkę. Była czarna, dość krótka i wyciśnięta. Po przymierzeniu stwierdziłam, że bardzo mi się podoba. Kupiłam ją. Teraz udałam się do sklepów obuwniczych. Nosiłam rozmiar 36, więc zawsze jest mi ciężko znaleźć jakiekolwiek buty. Znalazłam czarne szpilki, na platformie z odkrytym palcem. Mają "siateczkę" za kostkę, idealnie pasują do sukienki. Kupiłam je bez wahania. Wróciłam do domu. Mamy nie było już w domu, tato jak codziennie siedzi od rana do wieczora w pracy, Kacper siedzi i gra w jakieś zwalone gry. Udałam się do pokoju, zakupy rzuciłam na łóżko. Usłyszałam dzwoniący telefon w torebce, wyciągnęłam go, dzwoniła Karola.
- Słucham? - powiedziałam odbierając.
- Cześć kochana, jak tam?
- Wszystko dobrze. A u ciebie? - między czasie obcinałam metkę z nowej sukienki.
- Jadę właśnie do Włoszech na wakacje.
- Sama?
- Nie z rodzicami.
- To zazdroszczę. Muszę już kończyć. Baw się dobrze. Pa.
- Dzięki. Pa. - rozłączyłam się, nie chciałam jej mówić o imprezie z Alkiem, jeszcze wygadałaby się Justinowi.
Spojrzałam na zegarek, była 14:20. Poszłam do łazienki, zmyłam makijaż i weszłam po prysznic. Umyłam się, wytarłam, a następnie wysuszyłam i ułożyłam włosy. Ubrałam się w luźne ubrania. Wróciłam do pokoju, uprasowałam sukienkę i rozłożyłam na łóżku. Wyciągnęłam z pudełka buty i postawiłam obok łóżka. Wzięłam się za robienie makijażu. Nałożyłam podkład i na to puder. Powieki umalowałam delikatnie czarnym cieniem. Na rogi oczu dodałam trochę złotego. Namalowałam sobie również kreski. Znalazłam również doklejane rzęsy i je przykleiłam. Zapomniałam o paznokciach, więc szybko je umalowałam, u stóp i u rąk na czerwono. Poczekałam, aż wyschnął. Spojrzałam na zegarek, wskazywał 16:55. Miałam jeszcze sporo czasu, więc posiedziałam, aby nie rozwalić paznokci. Posiedziałam nawet długo, spojrzałam na telefon, aby sprawdzić godzinę, była już 17:30. Wstałam z łóżka, wzięłam prostownicę i wyprostowałam włosy. Następnie upięłam moją ledwo widoczną grzywkę do góry. Całe włosy spryskałam lakierem. Nałożyłam stanik pasujący do koloru sukienki, nałożyłam sukienkę i buty. Wzięłam moje ulubione perfumy i wypryskałam się nimi. Na koniec pomalowałam usta ognistą czerwienią. Wzięłam małą czarną torebkę, spakowałam do niej perfumy, telefon, szminkę i gumę. Kilka razy przeszłam się do pokoju, sprawdzając, czy dam radę w nich chodzić. Były bardzo wygodne. Zrobiłam sobie zdjęcie w lustrze i wstawiłam na tt oraz fb podpisując " zmieniona ja ". Poszłam do brata do pokoju. Zapukałam.
- Proszę. - weszłam.
- Kacper, wychodzę i nie wiem kiedy wrócę.
- Siostra, to ty? - aż wstał.
- Tak, aż tak źle? - spojrzałam na siebie w lustrze.
- Wyglądasz seksownie, jak nie ty. - spoglądał na mnie.
- Trzeba coś zmieniać. Dobra, jak by mama potem pytała, to jestem na imprezie.
- No dobrze, tylko uważaj na siebie z tym wyglądem. - zaśmiał się.
- Nie martw się. Pa. - wyszłam z pokoju.
Spojrzałam na zegar, wiszący w przed pokoju, wskazywał 18:25. Zeszłam na dół. Znalazłam zapasowe klucze do domu i schowałam do torebki. Wtedy ktoś zadzwonił do drzwi. Otworzyłam z myślą, że jest to Alek. Był to kumpel mojego brata.
- Majka? - wytrzeszczył oczy.
- Tak, tak. - uśmiechnęłam się.
- Kacper jest na górze, idź. - popchałam go.
- Dzięki i ślicznie wyglądasz. - krzyknął wchodząc już po schodach prowadzących na górę.
Wyszłam pod dom czekając na Alka. Poczekałam chwilkę i już szedł. Poczekałam, aż podejdzie. Miał na sobie białą koszulkę, na to marynarkę, czarne jeansy z obniżonym krokiem, a na nogach szare adidasy. Miał mięśnie, prawie takie jak Justin.
- Cześć piękna. - pocałował mnie w policzek.
- Hej. - uśmiechnęłam się.
- Nie poznałem cię, ślicznie wyglądasz. - spojrzał na mnie od góry do dołu.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się.
- To co idziemy? - spojrzał na mnie.
- Jasne, chodźmy.
Ruszyliśmy w stronę klubu.
- Mam nadzieje, że klub jest niedaleko. - spojrzałam na niego.
- Z 10, 15 minutek piechotą.
- To dobrze, bo buty jeszcze nie testowane. - zaśmiałam się.
- Jak coś, to mogę cię ponieść. - wyszczerzył zęby.
- Myślę, że nie będzie potrzeby. - uśmiechnęłam się.
- Nie mogę się na ciebie napatrzeć. - faktycznie, ciągle mi się przygląda.
- Przesadzasz. - uśmiechnęłam się w jego stronę.
- Uwielbiam też twój uśmiech i śmiech. - ponownie spojrzał na mnie.
- Zarumienię się zaraz, cicho już. - zaczęłam się śmiać.
Szliśmy powoli, ale doszliśmy na miejsce.
- To tu. - stanęliśmy przy wejściu.
Alek przywitał się z ochroniarzami. Weszliśmy do środka, poprowadził mnie do stolika, gdzie byli jego znajomi.
- Cześć. - przywitał się z nimi.
Wszyscy się na mnie patrzyli, podobało mi się to.
- To jest Majka. - przedstawił mnie, a ja każdemu z osobna podałam rękę, przy okazji poznałam ich imiona. Było ich z 6 osób.
- Siadaj. - zachęciła mnie jedna dziewczyna.
Usiadłam obok niej, a koło mnie Alek.
- Maju, czego się napijesz? - zapytał mnie jeden chłopak.
- Zależy co mi polecisz. - spojrzałam na niego uśmiechając się.
- Whisky, co ty na to? - spojrzał na mnie unosząc brew.
- Jasne, czemu nie.
Poszedł do baru, wszyscy siedzieli o "suchym pysku". Przyszedł ze szklankami, butelką whisky i wódki. Dziewczynom nalał whisky, a chłopakom wódki. Po pół godzinie byłam już "dziabnięta", nie mogłam za dużo wypić. Zaczęli grać fajne kawałki.
- Idziemy potańczyć? - zaproponował mi Alek.
- Jasne. - wzięłam go za rękę i poszliśmy na parkiet.
Zaraz dołączyła się reszta. Alek bardzo fajnie tańczył, podobało mi się. Tańczyliśmy długo, więc poszliśmy do stolika, który był pusty. Usiedliśmy.
- Może nalać ci wódki? - zapytał, chwytając za butelkę.
- Jasne. - polał mi i sobie wódki.
- To zdrowie. - uniosłam w górę kieliszek.
- Zdrowie. - uniósł kieliszek i przybił swoim do mojego.
Wypiłam całego. Popiłam colą.
- Ooo, całego wypiłaś. - zaśmiał się.
- Nigdy nie pijam alkoholu w takich ilościach. - wstałam.
- Nie widać. - wzięłam go za rękę i wróciliśmy na parkiet.
- Lubisz tańczyć widzę. - powiedział mi na ucho.
- Uwielbiam, kiedyś tańczyłam w balecie. - śmiałam się.
Alek objął mnie w pasie i nie puszczał. Bawiliśmy się jak przyjaciele, albo nawet jak para. Po tym kieliszku wzięło mnie, ale stałam jeszcze na nogach. Alek złapał mnie za tyłek.
- Masz taki jędrny tyłek. - wyszeptał.
- Ćwiczony, ale ostatnio nie mam na to czasu. - zaśmiałam się.
- Ale i tak jest doskonały.
Wszyscy wróciliśmy do stolika. Polałam wszystkim wódkę.
- To zdrowie kochani. - uniosłam kieliszek do góry i wypiłam popijając colą.
Posiedzieliśmy chwilę, wypiłam przez ten czas 5 kieliszków. Byłam totalnie pijana.
- Chodź na parkiet słodziaku. - pociągnęłam za sobą Alka.
Nie mogłam za bardzo ustać na nogach, jeszcze w tych szpilkach, więc kolega mnie trzymał. Uwiesiłam mu się na szyi. Alek również był pijany, ale nie tak jak ja.
- Kochanie, ledwo trzymasz się na nogach, może pójdziemy do domu? - zapytał.
- Jasne, ale pod warunkiem, że do ciebie. - zaproponowałam.
- Jak chcesz. - wziął mnie na ręce, po drodze wziął moją torebkę ze stolika.
- Mieszkasz sam? W akademiku, czy gdzie? - byłam ciekawa.
- Mieszkam sam, ojciec kupił mi dom wolno stojący, nie daleko właśnie tego klubu.
- Oo, dobrze. - zobaczyłam, że zdarła mi się sukienka. Zakryłam to miejsce ręką.
- Nie zakrywaj. - zaśmiał się Alek.
- Dziwką nie jestem. - spojrzałam na niego, po czym zaczęłam się śmiać.
Szliśmy powoli, to przez to, że byłam niesiona. Po 5 minutach byliśmy na miejscu. Alek postawił mnie przed drzwiami, wyciągnął z kieszeni klucze i otworzył drzwi.
- Zapraszam panią. - zachęcił mnie ręką.
- Jak pan karze. - z uśmiechem weszłam do środka.
- Chodź na górę, prześpisz się. - wskazał mi schody.
- Ty też chodź. - pociągnęłam go za koszulkę, ledwo co wyszłam po schodach.
- To gdzie sypialnia? - rozejrzałam się, miał naprawdę duży dom.
- Drugie drzwi po lewej. - poszłam, otworzyłam drzwi, wepchałam go do środka i weszłam sama.
- Jakie wielkie łóżko. - zrzuciłam buty i wbiegłam na łóżko.
- Chodź. - poklepałam miejsce obok siebie.
Alek zrzucił buty i położył się obok mnie. Patrzyliśmy się na siebie. Oddychałam głośno, jak nigdy dotąd. W pewnym momencie Alek zaczął mnie namiętnie całować. Odepchnęłam go od siebie. Spojrzał na mnie, po czym ja zaczęłam go całować. Położyłam się na nim, ściągając z niego koszulkę. Nie przestawałam go całować, pewnie nawet nie wiedziałam co robię, byłam za bardzo napita. On rozpiął mi sukienkę, po czym rzucił ją w kąt. Dobrałam się do jego spodni. Rozpięłam guzik i rozsunęłam zamek. Z pomocą Alka ściągnęłam je. Nie przestawaliśmy się całować. Nie zdawałam sobie, jakie potem będą tego konsekwencję, brnęłam w to dalej. Rozpiął mi stanik i zdjął majtki. Zsunęłam z niego bokserki i zaczęłam całować go coraz niżej. Dotarłam do jego intymnego miejsca. Pewnie się domyślacie, co mu zrobiłam. Następnie znalazłam się na dole, wtedy wszedł we mnie. Robił to coraz szybciej, jęczałam. Nie wiem, dlaczego wtedy nie powiedziałam "nie". Usiadł na łóżku, nadziałam się na niego. Przebierałam biodrami. Alek pożerał mnie wzrokiem. Zrobił mi nawet malinkę na dole, na plecach. Stosowaliśmy różne pozycję. Po skończonym stosunku wślizgnęłam się po kołdrę razem z Alkiem i zasnęliśmy w objęciach.
____
czytasz - komentujesz.
20 komentarzy - następny rozdział.
majka zła oj oj <3 boskie :333
OdpowiedzUsuńdawaj dalej wciagnelam sie ale nie przesadzaj :)
OdpowiedzUsuńDominika to jej blog i robi cos fajnego ;p
OdpowiedzUsuńpozatym cudny ! :))))
cudowny rozdział :O ciekawe co Justin powie na to co Maja zrobiła ;o czekam na kolejny <333
OdpowiedzUsuńWowowowowo ;o
OdpowiedzUsuńJak to? Maja? O kurde. Tego się nie spodziewałam. Jak to możliwe?!
Ja chce next *,*
Oooooo ja chcę nexta <3
OdpowiedzUsuńTo czekamy na nexta *^*
OdpowiedzUsuńchcę next ^^
OdpowiedzUsuńczekam na 20 komentarzy skarby. :)
UsuńBoooski!
OdpowiedzUsuńFantastyczny jest <3 Ciekawe co na to Justin .. ;c
OdpowiedzUsuńto już w kolejnym rozdziale. :)
UsuńDawaj więcej ! ♥
OdpowiedzUsuńczekam na 20 komentarzy miśki. :))
Usuńja chcę następny ;c
OdpowiedzUsuńo jejku co ona zrobiła ;o
OdpowiedzUsuńczekam na next ;oo
cudowne, asdfghjklasdfghjklasdfg. *__________*
OdpowiedzUsuńDAWAJ ;D
OdpowiedzUsuńKOLEJNY <3
OdpowiedzUsuńROZDZIAŁ!
OdpowiedzUsuńTERAZ! :))
OdpowiedzUsuńjuż dodaję skarbie. :)
Usuń